Mottem pierwszego czempionatu bokserskiego księży będą słowa śp. abp. Józefa Życińskiego, który w jednym z wywiadów powiedział: „Cóż to, że po drodze mnie ktoś kilka razy znokautuje. Bez cierpienia nie ma życia”.
Ring zostanie ustawiony na dziedzińcu Kurii Metropolitalnej Krakowskiej, pod okazałym namiotem. Do mistrzostw zgłosiło się 34 duchownych, z których wyselekcjonowano 20, tak aby w każdej wadze – od papierowej od superciężkiej, rywalizowała jedna para zawodników.
W przeciwieństwie do normalnych walk bokserskich, zawodnicy stoczą tylko jedną rundę, gdyż księża nie są jeszcze przygotowani do walki nawet w wymiarze amatorskim. Przyjęto także zasadę, że walczy się do pierwszego knockdownu.
Od piątku duchowni przygotowują się do mistrzostw w podkrakowskich Myślenicach. Ze szczególną pilnością przyswajają sobie technikę prawego sierpowego oraz balansu tułowiem.
Organizator zawodów, ks. Grzegorz Ciosek w rozmowie z KAI zwrócił uwagę na rosnącą popularność boksu wśród księży. Przypomina, że mistrzem Europy kolejarzy był ks. Stanisław Kuć, proboszcz kolegiaty radzymińskiej, a u słynnego Feliksa Stamma pobierał nauki walki na pięści śp. bp Andrzej Śliwiński.
„Mamy mistrzostwa Polski księży w piłce nożnej, w narciarstwie, w tenisie stołowym, w szachach, dlaczego nie może być w boksie?” – pyta retorycznie ks. Ciosek.
Jego zdaniem umiejętności pięściarskie mogą się przydać księdzu w różnego rodzaju sytuacjach życiowych. Jako przykład podał głośny swego czasu w mediach przypadek wikarego z Prabucic, ks. Jerzego Cofalskiego, który powalił ciosem w podbródek złodzieja uciekającego ze skarboną zrabowaną z kościoła, a następnie obezwładnił i oddał w ręce policji.
Bezpośrednio po mistrzostwach księża udadzą się do Warszawy na rekolekcje dla bokserów, które tradycyjnie będzie prowadził ks. Mirosław Mikulski, były kapelan polskiego sportu, wielki miłośnik pięściarstwa.

