Mierzący 6,5 metrów, ważący niemal tonę dębowy krzyż miał miał być hołdem z okazji 90. rocznicy urodzin Jana Pawła II. Jego poświecenie miało się odbyć w sobotę. Sprzeciwił się temu miejski zarząd infrastruktury. Ale ok. 80 zwolenników wzniesienia krzyża na Błoniach i tak pojawiło obok głazu. Przynieśli niewielkie krzyże, figurę Matki Bożej Fatimskiej i biało-czerwone flagi.

Grupa zbierała podpisy osób popierających tworzący się Komitet Krzyża Pamięci Jana Pawła II. Towarzyszył im kapelan Towarzystwa Parku Jordana, ojciec Jerzy Pająk. Fundator krzyża i inicjator całej akcji, prezes Towarzystwa Parku im. Jordana Kazimierza Cholewa otrzymał od służb miejskich pismo, by zabrał krzyż. Inaczej będzie przechowany na jego koszt.

– Zniszczyli go i ukradli. Niczego nie zamierzam odebrać ani za nic płacić. Jeszcze będą mnie przepraszać – odpowiada poddenerwowany Cholewa. I zapewnia, że krzyż postawiono legalnie. Swoje zastrzeżenia ma natomiast miejski wydział architektury. - Prace budowlane rozpoczęto przed zgłoszeniem ich do wydziału. Poza tym inicjatorzy nie mieli wszystkich wymaganych dokumentów – tłumaczy urząd.

Miasto postępuje tak jak za komuny – kwituje znany opozycjonista Adam Macedoński. - Wtedy też rekwirowano wiele rzeczy i "przechowywano" je na nasz koszt – tłumaczy działacz, który brał udział w walce o słynny krzyż w Nowej Hucie. A co na to krakowska kuria? - Do czasu uzyskania odpowiednich zezwoleń, nie będzie planowanej uroczystości poświęcenia krzyża z udziałem przedstawiciela kurii – poinformował rzecznik ks. Robert Nęcek.

mm/Dziennik.krakow.pl/Rp.pl/Gazetakrakowska.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »