W ostatnich dniach sensacją i, na szczęście, pewnym wstrząsem dla opinii publicznej były dwie sprawy dotyczące dzieci z podwójnym obywatelstwem- w pierwszym przypadku odebrano sześciotygodniowe niemowlę karmiącej matce, w drugim, urzędniczka niemieckiego Jugendamtu usiłowała uprowadzić ciężko chore dziecko ze szpitala na terenie Polski! Powód- administracyjna decyzja niemieckich urzędników. Żaden z przypadków nie dotyczył przestępstwa wobec dziecka, było to po prostu widzimisię urzędników. I na ten jawny rozbój w biały dzień wobec dzieci polskich rodziców nasze władze nie reagują jak należy jeżeli nie liczyć pustych słów, za którymi nie idzie nic konkretnego. Aż się przypomina Zamojszczyzna… ale i Września. Trudno się jednak dziwić skoro i w Polsce dochodzi do tak absurdalnych sytuacji, jak odebranie rodzicom dziecka na przykład z powodu ubóstwa. Służby (czy można naprawdę tak nazywać te instytucje?) powołane do chronienia i pomocy rodzinie wyrządzają krzywdę i arbitralnymi decyzjami rodziny rozbijają. Na szczęście nie doszliśmy jeszcze do takiego poziomu „opieki społecznej” jak w Skandynawii, gdzie dzieci są umieszczane rodzinach zastępczych z powodów tak kuriozalnych jak na przykład otyłość matki.
Ten najbardziej spektakularny aspekt zawłaszczania dzieci nie jest niestety jedynym. Równie niebezpieczne i bezprawne jest wymuszanie na rodzicach zgody na edukowanie dzieci wbrew ich woli bądź organizowanie zajęć, zwłaszcza na delikatne i dyskusyjne tematy bez zgody rodziców. Bulwersującym przykładem jest choćby zorganizowanie przez burmistrza jednej z warszawskich dzielnic zajęć z „równości” (oczywiście za publiczne pieniądze) i zobligowanie uczniów do udziału w nich. Nie liczono się w ogóle z wolą i poglądami rodziców. Podobne przykłady niestety można mnożyć. Jaskrawym przykładem lekceważenia woli rodziców i łamaniem ich konstytucyjnych praw jest rządowa reforma edukacji polegająca (tylko i wyłącznie) na obniżeniu wieku, w którym dzieci obejmuje obowiązek szkolny. Sprzeciw rodziców i milion podpisów zebranych przeciwko tej reformie zostało przez prominentnych polityków partii rządzącej nazwane polityczną hucpą a inicjatorów całej akcji Stefan Niesiołowski wykluczył z grona Narodu. Równie skandaliczna jest działalność organizacji typu „Ponton”, które umożliwiają nieletnim między innymi dostęp do tzw. edukacji seksualnej, i poradnictwa a także środków antykoncepcyjnych za plecami rodziców. Ba, nakłaniają wprost młodych ludzi do pomijania rodziców w tego rodzaju sprawach.
Art. 48 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej mówi wprost, że "rodzice mają prawo do wychowywania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania" - jak zatem, jeśli nie złamaniem podstawowych praw - nazwać działanie burmistrza zmuszającego dzieci do uczestniczenia w lekcjach równości? Jak zakwalifikować lekceważenie rodziców i samych dzieci w przypadku obniżenia wieku obowiązku szkolnego? Jak wreszcie określić działania policji, która wraz z przedstawicielką niemieckiego urzędu próbowała odebrać chore dziecko matce? "Rodzice mają prawo do wychowywania dzieci..." - rodzice, nie urzędy, sądy, kolejni ministrowie, kuratoria oświaty czy wreszcie nauczyciele. Rodzice, konstytucja mówi to bardzo wyraźnie a jej przepisy, o czym włodarze nasi umiłowani zdają się zapominać, zgodnie z art. 8 "stosuje się bezpośrednio". Niestety - konstytucja swoje, a życie swoje. Urzędnicy, sędziowie i politycy wpychają swoje nosy i brudne łapska w najbardziej intymne i naturalne relacje rodziców z dziećmi zawłaszczając je, rozbijając i niszcząc nie dlatego, że ci sobie nie radzą, że są gremialną patologią krzywdzącą najmłodszych, ale po to, by wychować je zgodnie z obowiązującą linią ideologiczną. Kradzież dzieci – bo tylko tak nazwać można ten proceder – to jedna z najgorszych zbrodni jakich dopuszczają się rządzący nami „umiłowani” w imię postępu i świetlanej przyszłości. Jeżeli nie powstrzymamy tego szaleństwa to już wkrótce może się okazać, że zamiast "przyszłości narodu" będziemy mieli całe stada Pawlików Morozowów, zindoktrynowanych gówniarzy, dla których Ojciec i Matka to tylko "osoby płodzące", przeszkody w najlepszym razie zasługujące na szybką eutanazję...
Monika Nowak&Alexander Degrejt
