- Zamordowanie Grzegorza Przemyka w 1983 dlatego, że okazywał radość ze zdania matury i wypił dwa kieliszki wina, było przykładem wyjątkowego bestialstwa komunistycznego aparatu władzy. Zakatowano młodego człowieka, świetnie zapowiadającego się poetę z rodziny literatów.
Co było najbardziej haniebne? To, że próbowano zatuszować tą zbrodnię. Oskarżono o nią niewinnych sanitariuszy i zmuszono do przyznania się, a rzeczywistym sprawcom mordu gen. Kiszczak przyznał nagrody państwowe za zamordowanie tego młodego, niewinnego człowieka.
Był to przykład niewiarygodnego cynizmu rządzących Polską komunistów. Bezkarność sprawców tego mordu doprowadziła do tego, że pracownicy MSW poczuli się dobrze poza prawem i dlatego też mogło dojść do zamordowania ks. Popiełuszki.
Funkcjonariusze zobaczyli, że skoro mogli zabić chłopaka i nikomu z głowy włos nie spadł to czemu mają nie zlikwidować katolickiego kapłana? Odpowiedzialność za to spada bezpośrednio na Jaruzelskiego i Kiszczaka. Dlatego musimy pamiętać o Grzegorzu Przemyku. Zawstydzające jest to, że dopiero dziś zostanie odsłonięta tablica poświęcona jego osobie. Jest to przykład demoralizującej polityki amnezji przez większość rządów w Polsce po 1989 r. – dodaje Kotański.
Dziś o godz. 13.00 przy ul. Jezuickiej w Warszawie, gdzie milicjanci skatowali Grzegorz Przemyka zostanie odsłonięta tablica przypominająca to wydarzenie. W uroczystości weźmie udział ojciec Grzegorza - Leopold Przemyk.
Not. Jarosław Wróblewski

