Proceder obrzezania dziewczynek jest powszechny od setek lat, szczególnie na terenach krajów afrykańskich i w krajach Bliskiego Wschodu. Przewaga islamu na tych terenach powoduje, że praktyki obrzezania są asymilowane przez wyznawców tej religii i bardzo często stają się wymogiem kulturowym wielu muzułmańskich społeczności.
Bulwersującej wypowiedzi na ten temat udzielił w czerwcu Elhamy Agina, członek egipskiego parlamentu, który stwierdził, że kobiety musza się zgodzić na obrzezanie aby ograniczyć swoje seksualne apetyty:
„Jesteśmy społeczeństwem, w którym ludzie cierpią z powodu słabości seksualnej, co jest oczywiste, bo Egipt jest jednym z największych konsumentów stymulatorów seksualnych”
- stwierdził egipski poseł.
Chociaż oficjalnie obrzezanie kobiet jest w Egipcie zakazane od 2008 r. i podlega karze, nadal zdaje się być praktyką powszechną i obowiązującą w tym kraju. Według niektórych badań nawet 9 na 10 kobiet w wieku od 15 do 49 lat zostało poddanych temu procederowi.
Ten problem coraz bardziej dotyka dużych, europejskich miast, gdzie wciąż liczniej osiedlają się wspólnoty muzułmańskie. Mówi się nawet, że Londyn stał się europejską stolicą obrzezania dziewczynek.
Zabieg obrzezania polega na częściowym lub całkowitym usunięciu zewnętrznych żeńskich narządów płciowych dziewczynek czy dorosłych kobiet z pozamedycznych powodów. Zabiegi wykonywane są bardzo często na małych, kilkuletnich dziewczynkach, przez lokalnych szamanów czy uzdrowicielki, bez jakiegokolwiek wykształcenia medycznego czy bez zachowania podstawowych wymogów higienicznych.
Czyżby w zdominowanym przez islam Egipcie i innych krajach muzułmańskich, rytualne obrzezanie dziewczynek i kobiet miało się stać praktyką oficjalną i obowiązkową? Co na to feministki i organizacje lewicowe, które tak ochoczo popierają osiedlanie się muzułmańskich imigrantów w państwach Europy Zachodniej?
LDD/ Fronda.pl
