- Podobne do religijnego zachowanie i język otaczający kult marki Apple jest przykładem domniemanej religii – twierdzą prof. Heidi Campbell i Antonio La Pastina, autorzy naukowej rozprawy na temat marki. Ich zdaniem adoracja, jaką fani otaczają produkty oznaczone Jabłuszkiem, przypomina nową religię. Z "domniemaną religią" mamy do czynienia wtedy, gdy korzystanie np. z technologii staje się substytutem wiary i zachowań, dotąd zwiąnych z praktykami religijnymi.
Miłośnicy Apple czcią i szacunkiem darzą także Steve’a Jobsa, szefa firmy. Jego absurdalne porady, na przykład pouczenia, jak należy trzymać poprawnie iPhone'a, wielu z nich traktuje ze śmiertelną powagą. Widzą w nim mesjanistycznego zbawcę, który po odejściu znów objął podupadłą spółkę, by ją uratować. Z kolei, Billa Gatesa, twórcę konkurencyjnego Microsoftu, traktują jak szatana.
Powagę problemu już dawno dostrzegł Benedykt XVI. W orędziu na Boże Narodzenie 2006 roku pytał retorycznie, czy potrzebuje Zbawiciela człowiek, "który wynalazł interaktywne komunikowanie się, który żegluje po wirtualnym oceanie Internetu, a dzięki najnowocześniejszej i zaawansowanej technice medialnej uczynił już z Ziemi, tego wielkiego wspólnego domu, małą globalną wioskę?".
eMBe/Info.wiara.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

