Marta Brzezińska: We wtorek pełnomocniczka rządu ds. równego traktowania Agnieszka Kozłowska-Rajewicz podpisała konwencję przeciw przemocy wobec kobiet. KEP zwrócił uwagę, że podpisany dokument jako źródło przemocy upatruje właśnie Kościół. A to przecież Kościół na ogromną skalę pomaga kobietom – ofiarom przemocy. Ksiądz jest zaangażowany w ośrodku dla ofiar przemocy rodzinnej.

 

Ks. Ryszard Halwa: O przemocy najwięcej mówią zwykle ci, którzy nic nie robią względem przeciwdziałania przemocy w rodzinie. Ci, którzy się tym zajmują, znają ten problem. Do nas, do naszych ośrodków Fundacji S.O.S. Obrony Poczętego Życia trafiają osoby, które zostały dotknięte przemocą domową. W Piaskach Królewskich prowadzimy ośrodek dla matek i dzieci maltretowanych, ofiar skrajnej przemocy, zarówno psychicznej, jak i fizycznej. My udzielamy pomocy, natomiast środowiska feministyczne, które są za wprowadzeniem konwencji, praktycznie nic nie robią, aby tej przemocy przeciwdziałać. Można powiedzieć, że tam, gdzie uważa się, że – często różni psychologowie tak twierdzą - rodzice nie mają prawa reagować na dziecko, które robi, co chce (taki model wychowania jest popularny na Zachodzie), to często w efekcie dzieci stają się sprawcami przemocy względem dorosłych. Ci, którzy są za przyjęciem tego bezsensownego prawa o przeciwdziałaniu przemocy, puszczają często w mediach filmy dla dzieci, które są związane z przemocą. I to jest uczenie przemocy! Natomiast, jeżeli ograniczy się prawa rodziców do wychowywania dzieci, wtedy skutki pójdą w odwrotnym kierunku – dzieci staną się sprawcami przemocy. Tak, jak jest już na przykład w USA – dziecko może zadzwonić na policję, oskarżyć rodziców o przemoc – takich przypadków było już bardzo wiele! Pamiętam jeden taki przykład, kiedy rodzice nie chcieli puścić nieletniej córki na jakieś spotkanie z koleżankami, a te poleciły jej, by zadzwoniła na policję i doniosła, że ojciec jest sprawcą przemocy domowej. Tak też się stało. Jakie były efekty? Ojciec poszedł do więzienia, musiał sprzedać samochód, aby zatrudnić prawnika, który wyciągnął go z tarapatów. Na koniec, córka wreszcie przyznała się, że do złożenia skargi namówiły ją koleżanki. Uważam, że owszem, przemoc jest czymś strasznym, ale nie może też być tak, że rodzice, którzy normalnie się rozwijają, mieli ograniczoną władzę rodzicielską na swoimi dziećmi.

Skąd się bierze ten strasznie krzywdzący dla Kościoła stereotyp, że to Kościół i proponowany przez niego tradycyjny podział ról, jest szkodliwy? Przecież ten podział wynika z natury, nie przeskoczymy pewnych spraw – mężczyźni nie będą rodzić dzieci!

 

Zupełnie nie wiem, bo przecież Kościół od bardzo dawna docenia kobiety! Wystarczy spojrzeć na różne dokumenty Kościoła, wypowiedzi, chociażby Jana Pawła II o godności mężczyzny i kobiety, o wzajemnym szacunku. To właśnie Kościół uczy miłości, a nie przemocy! Ale Kościół ma jednocześnie zdroworozsądkowe podejście – mówi także o władzy rodzicielskiej, jaką matka i ojciec mają nad swoimi dziećmi, podkreśla, że dziecko ma obowiązek słuchania rodziców. Przecież musi być jakaś władza rodzicielska! To jednak absolutnie nie ma nic wspólnego z namawianiem do przemocy! Natomiast różne konwencje, światowe, europejskie, amerykańskie prawa często prowadzą do nikąd. Wiemy do jakich przypadków to doprowadza – dziecko może wszystko, terroryzuje rodziców, klasę, nauczycielkę, a w skrajnych przypadkach chwyta za broń dlatego, że ono ma więcej praw, niż rodzice. Porozumienia międzynarodowe czy unijne właśnie w takim kierunku idą.


Mówił Ksiądz o dokumentach Kościoła, dokumentów Jana Pawła II, które podkreślają godność kobiety. A przecież wystarczy sięgnąć trochę dalej, do początków – przecież Jezus miał, ja na swoje czasy, rewolucyjny stosunek do kobiet!

 

Dokładnie! Wszyscy pamiętamy na przykład scenę, jaka rozegrała się przed Świątynią Jerozolimską, kiedy handlowano zwierzętami, profanując miejsce święte. Wówczas Chrystus użył nawet przemocy. Ale zrobił to, ponieważ był zagniewany. Można w tym kontekście mówić nawet o pozytywnym gniewie. To był gniew związany z ochroną świętości. On nie zrobił krzywdy handlarzom, ale użył bicza, powywracał stoły w gniewie, że profanowany jest dom Jego Ojca. Podkreślam raz jeszcze – Jezus im krzywdy nie zrobił, to właśnie oni czynili krzywdę. A u nas nie ma żadnej świętości. Jeśli dziecko nie będzie miało respektu do rodziców, respektu do nauczycieli, to przepraszam bardzo. Ono później założy kosz na śmieci nauczycielowi na głowę, tak jak to się stało w Toruniu. Dziecko zacznie czynić przemoc. Musi tu być jakaś równowaga. Dziecko powinno czuć respekt względem rodziców, nauczycieli. Różnego rodzaju prawa unijne prowadzą donikąd, do tego, że dziecko, a nie rodzice, staje się sprawcą przemocy. Oczywiście, źródłem przemocy są także różnego rodzaju uzależnienia, jak na przykład od gier komputerowych, narkotyków, alkoholu. My w ośrodkach mamy takich ludzi! Mamy matki bite przez mężów, konkubentów. Często obydwoje, pod wpływem alkoholu, stają się sprawcami przemocy względem dzieci. Trzeba jednak oddzielić przemoc od dyscypliny. Przykładem tego, była właśnie scena przed Świątynią Jerozolimską, gdzie rozgniewany Chrystus powywracał stoły kupców, użył nawet bicza. To był pewien gniew Boży. Ci kupcy dopiero wtedy poczuli respekt, bo przecież już posunęli się do sprofanowania świątyni, byli tam bankierzy i handlarze zwierzętami. A „mój dom jest domem modlitwy”. Zobaczmy, co się dzieje. Wszelkie świętości są poniżane. Jeśli nie będzie autorytetów, to niczego nie będzie. Co my zbudujemy?


Rozmawiała Marta Brzezińska