Znacząco wzrosła ilość wiernych uczęszczających na nabożeństwa w kościele anglikańskim. Ostatni sondaż zaskoczył nawet samych duchownych. Czy to kwestia dotkliwego kryzysu, czy zbliżających się świąt?

Kanonik Martin Warner z anglikańskiej katedry św. Pawła w Londynie, spodziewa się w najbliższym czasie “znaczącego wzrostu” liczby osób w swoim kościele. Szczególnie cieszy go obecność dawno nie widzianej tutaj młodzieży. - Stopniowo wzrasta ilość młodych, którzy przychodzą na nabożeństwa – mówi duchowny. - I choć zazwyczaj siadają gdzieś z boku, to najważniejsze, że są obecni – dodaje.

 

Kościół zyskuje na kryzysie?



– Powiedziałbym, że bezpośrednią reakcją na kryzys jest większa liczba osób przychodząca na poranną modlitwę i na Evensong (popołudniową anglikańską modlitwę śpiewaną) – nie po to od razu, by się modlić, ale żeby posiedzieć w ciszy i pozwolić, aby muzyka ich oczyszczała – mówi Warner.

Kościoły zawsze odgrywały znaczącą rolę w czasach wojennych zawieruch i materialnej niepewności. Nawet ateista Richard Dawkins przyznaje, że ma pewnego rodzaju słabość do anglikańskich nabożeństw. Kościoły w tym czasie, ze swoimi wysokimi sklepieniami, półmrokiem, zapachem kadzideł i światłem świec, dają wytchnienie zabieganym i pozwalają na chwilę wyciszyć własne myśli – nawet jak się okazuje, ateistom. Ten swoisty fenomen kontemplacji i otarcia się o transcendencję arcybiskup Canterbury nazwał niegdyś „siedzeniem w obliczu znaku zapytania”

 

Wesołych Świat panie sąsiedzie!


Zauważalny jest także przebłysk poczucia wspólnoty wśród anglikanów. W czasie przedświątecznym sąsiedzi nie tylko nagle zaczynają siebie zauważać czy pozdrawiać, ale też zdobywają się na wspólne inicjatywy. Alex James gitarzysta zespołu Blur ze swoim sąsiadem, śpiewakiem operowym, zamierzają w te święta zostać kolędnikami i pukać do ludzi w wigilijny wieczór.

W Huntspill i Highbridge harcerze podjęli się pionierskiej inicjatywy stworzenia sąsiedzkiej poczty. W obu miastach i w okolicznych wioskach rozstawili specjalne skrzynki, do których można wrzucać kartki świąteczne dla sąsiadów. – Bezpłatne doręczenie na czas przed świętami gwarantowane – zapewniają skauci.

W Dudley kościół pomaga ubogim posyłając przygotowane przez parafian paczki dla dzieci i tradycyjnego indyka. W centrum londyńskiej dzielnicy Greenwich zostało zamienione w żywy kalendarz adwentowy. Codziennie ktoś z mieszkańców odsłania kolejne okno, w którym kryje się dekoracja.

 

Czego naprawdę trzeba na święta?

 

Arcybiskup Canterbury na specjalnej stronie internetowej zaprasza wiernych do przemyślenia prawdziwego znaczenia świąt – refleksji nad narodzeniem Chrystusa. Czy efektem kryzysu ekonomicznego stanie się zamyślenie nad tym, co naprawdę liczy sie w czsie Bożego Narodzenia? Czy Brytyjczycy zrozumieją, jak zachłanność zdominowała czas adentowego oczekiwanie? Rosnące kościelne statystyki napełniają może nadzieją, ale codzienność sprowadza na ziemię. O co chodzi w świętach tłumaczy napis na oknie sklepu Hackett: “God rest ye merry gentlemen, let nothing you dismay, for Hackett’s Christmas gift to you, no VAT to pay”.

 

aj. telegraph.co.uk

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »