Ks. Jarosław Wąsowicz, salezjanin (pozdrowienia dla niego) znany jest z tego, że umie mówić mocno i dosadnie. I dlatego stał się dla Jarosława Makowskiego „Kościołem” w całości. Jego kazanie uznane zostało za przejaw nauczania Magisterium i użyte do potępienia całej instytucji. Przy okazji były kleryk i były katolicki publicysta zajął się tym, czego Kościół nauczać powinien, a czego nie. I okazało się, że zrezygnować powinien z nauczania wszystkiego, co współczesna lewica uznaje za dobro, a wspierać powinien tych, których ona stygmatyzuje.

 

„Co się dzieje z Kościołem, że staje w obronie kiboli, a ma kłopoty, by jasno opowiedzieć się przeciw przemocy wobec kobiet, gdyż konwencja, którą podpisał polski rząd, rzekomo „promuje homoseksualizm”? Jak trzeba przeżywać swoją wiarę, by twierdzić, że kibice to biedni wykluczeni, a jednocześnie młodą parę, która nie może mieć dzieci i dlatego stosuje in vitro, straszyć ekskomuniką i twierdzić, że dokonuje ona „wyrafinowanej formy aborcji”? - truje Makowski, jakby nie zauważając, że Kościół nie broni przemocy w rodzinie, tylko tradycyjnej jej definicji i małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny. W przypadku in vitro broni zaś życia.

 

Ale najzabawniejsze jest wskazanie, czym powinien zająć się Kościół, gdyby chciał odpowiedzieć na oczekiwania Makowskiego. Otóż furda homoseksualizm (chyba, że chciałby go pochwalić), obrona życia także jest passe. Zamiast tego powinien się zająć... potępianiem kibiców. „Rada Stała Episkopatu powinna już jutro, stosując choćby swoją słynną formułę, że „potępia czyny, nie osoby”, wydać oświadczenie: „Nie piętnujemy kibiców jako ludzi, ale burdy, przemoc na stadionach, mowa nienawiści są nie do pogodzenia z nauczaniem Kościoła”. Jeśli biskupi wybiorą milczenie, nie powinni się dziwić, że coraz więcej w Kościele będzie kiboli, podobnie jak na stadionach, a coraz mniej autentycznych chrześcijan” - oznajmił.

 

A wsparł go w tych bojach o „autentyczne chrześcijaństwo” także Daniel Passent, który oznajmił, że ks. Wąsowicz zgrzeszył, bo nie powiedział kibicom tego, co chciałby im powiedzieć publicysta „Polityki”. „Pochwalił kibiców za „umiłowanie ojczyzny” i inne cnoty. Niestety, ksiądz zmarnował okazję, żeby poruszyć sumieniami kiboli (bo oni przynoszą wstyd prawdziwym kibicom), tych, którzy zioną nienawiścią do Tuska, do „Ruskich”, do Żydów, demolują stadiony, mordują się jak w Krakowie, demolują stadiony, sieją wrogość i grozę. Moi zdaniem, ksiądz kapelan zgrzeszył” - przekonywał Passent.

 

TPT/Polityka.pl