Janusz Korwin-Mikke uznał, że nie ma żadnych powodów, by oskarżać o zestrzelenie malezyjskiego samolotu Rosjan albo separatystów. „Jakim prawem pan posądza o to JE Włodzimierza Putina? Jaką korzyść miałby pan Putin z zestrzelenia tego samolotu?” – pytał Korwin-Mikke prowadzącego program „Ustalmy Jedno” Onetu. Według szefa Nowej Prawicy „najbardziej prawdopodobna hipoteza jest taka, że Ukraińcy mieli zestrzelić samolot z panem Putinem” i po prostu się pomylili. Nie widzę innego wyjaśnienia - powiedział. - Człowiek, który podejrzewa o to Rosjan albo separatystów, ma nie po kolei w głowie - dodał.
Janusz Korwin-Mikke stwierdził też, że Putin pomaga separatystom na wschodzie, bo chroni Rosjan, którzy „są tam zabijani”.
Niezwykle ciekawy jest fakt, że szef Nowej Prawicy w ogóle nie odniósł się też do hipotezy, w myśl której separatyści chcieli zestrzelić samolot wojskowy, ale popełnili błąd. Wolał dalej oskarżać o zestrzelenie Ukraińców.
bjad/onet.pl
