Fronda.pl: Wczoraj Jarosław Kaczyński mówił o wolności. Chyba powinien Pan być zadowolony z podkreślania znaczenia tej wartości?
Janusz Korwin-Mikke (polityk, publicysta): Pytanie tylko, jakie są tego konsekwencje. Możemy np. mówić o wolności od przymusu ubezpieczeń.
Czyżby - według Pana - deklaracje Jarosława Kaczyńskiego nie były zbyt szczere?
Tego nie wiem. Przypominam jednak, że Jarosław Kaczyński był premierem. Co prawda, miał koalicjantów, ale - jak wiadomo - wszyscy powołują się na koalicjantów, na ogół tych samych, którzy nie lubią wolności. Dlatego trudno o tym mówić. Program PiS-u nic nie mówi o wolności. Mówi natomiast o tzw. prawach socjalnych.
Czym wobec tego jest dla Pana wolność? Co powiedziałby Janusz Korwin-Mikke na takim wiecu?
Proszę Pana, na wiecach na ogół nie mówi się o rzeczach konkretnych, bo mamy do czynienia z ludźmi, którzy zbyt wiele nie rozumieją. Ale o co chodzi naprawdę? Otóż, wolność zawsze mamy od czegoś, np. od ucisku podatkowego.
Przeciwnicy mogą Panu zarzucić, że posługuje się Pan tylko jedną definicją wolności, w dodatku przestarzałą...
Przypominam, że wolność do czegoś, to jeszcze XIX-wieczny wymysł Hegla i sama w sobie nie jest wolnością, ale prawem do czegoś. Wolność zawsze musi być od czegoś. Np. "od powietrza, głodu, ognia i wojny zachowaj nas Panie". Nie mówię, że to jest dobre czy złe, tylko po prostu, że to nie jest wolność. Lewica często mówi o "wolności do zasiłku", tyle, że jeżeli ja mam wolność do zasiłku, to znaczy, że ktoś musi mi ten zasiłek wypłacić, a więc staje sie moim niewolnikiem, bo musi mnie utrzymać. Istotą niewolnictwa był obowiązek utrzymania pana przez niewolnika. Jeżeli pod budką z piwem stoi jakiś menel i ja muszę go utrzymywać, to jestem jego niewolnikiem.
A co do samego Marszu Wolności, Solidarności i Niepodległości. Co sądzi Pan o tej manifestacji?
Zakłada Pan, że obserwowałem to wydarzenia. Tyle, że nie obserwowałem tej manifestacji.
Czyli wczorajszy marsz PiS w ogóle Pana nie interesował?
Nie, nie interesował mnie. Nie interesują mnie programy telewizyjne, ani marsze uliczne.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Aleksander Majewski
