Fronda.pl: Jak Pan skomentuje swój wynik wyborczy?
Janusz Korwin-Mikke: Jeśli Grzegorza Napieralskiego pokazują trzynaście razy więcej w reżimowej telewizji niż mnie, jeśli Andrzeja Leppera pokazuje się więcej razy niż mnie i Marka Jurka razem wziętych, to efekty potem widać. Gdybym częściej był w mediach, to i mój wynik byłby wyższy.
Jednak i tak jest to najlepszy wynik w Pana karierze. Wygrał Pan z obecnym wicepremierem Waldemarem Pawlakiem.
Wie Pan, dlaczego Pawlak dostał tak mało głosów? Bo jak odbyła się debata "bandy czworga", to jako jedyny mówił z sensem. Gdy polityk mówi z sensem, to później otrzymuje mało głosów.
Pana wynik jest, jak na Pana, wysoki. Ale publicysta Michał Karnowski twierdzi, że pan go nie zdyskontuje, ponieważ pan nie potrafi iść na kompromisy.
Gdyby Jezus Chrystus szedł na kompromisy, to chrześcijaństwo skończyłoby się po dwudziestu latach. Najważniejszą pozytywną cechą polityka jest umiejętność unikania kompromisów.
Czy mimo to uda się Panu skorzystać ze wzrostu poparcia?
Czekamy na kryzys. Proszę porównać wyniki Adolfa Hitlera przed i po 1929 roku. Jeszcze nadejdzie dzień, kiedy ostatni demokrata zostanie powieszony na kiszkach ostatniego socjalisty.
Kogo poprze pan w II turze wyborów prezydenckich?
Będę rozmawiał z kandydatami o realizacji moich postulatów. Najważniejsze będą dla mnie postulaty z zakresu wojska i polityki zagranicznej.
A konkretnie?
Zobaczy Pan. O takich rzeczach nie mówi się publicznie.
Rozmawiał Stefan Sękowski.
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

