Moi znajomi zastanawiają się z czym Korwin znowu wyskoczy. Wyskoczył pan na blogu z kontrowersyjną krytyką para- olimpiady...

 

- Zrobiłem to specjalnie i celowo. Może nawet za kontrowersyjnie – tak orzekli niektórzy moi koledzy. Wycofałem więc ten wpis, ale przez pomyłkę administrator go przywrócił. Postanowiłem ustąpić, ale wyszło to nieskutecznie.

 

Rozeszło się w internecie i było szeroko komentowane.

 

- Nie wypieram się tego co napisałem. Na wszystkie pytania czemu porównuję para-olimpiadę inwalidów z olimpiadą szachową debili, oświadczam, że jakim prawem ktoś dyskryminuje chorych umysłowo. Co, oni gorsi? Żyją w społeczeństwie, czemu nie mogą grać w szachy?

 

Wizerunkowo jest to jednak strzał w stopę dla pana i pana formacji.

 

- Niestety duża część moich ludzi uważa, że to jest strzał w stopę. Z drugiej strony zgadzając się z nimi - wycofałem ten tekst. W demokracji jednak ważne jest aby ludzie mówili, wszystko jedno co, bo najgorszym wrogiem jest przemilczanie. O co w tym wszystkim chodziło, to i tak ludzie po dwóch tygodniach zapomną. Gdyby było to przed wyborami to byłby dramat.

 

Ale w kampanii wyborczej takie wypowiedzi są zawsze przypominane.

 

- Ale ja kilku ludziom wytoczę procesy i myślę, że je wygram.

 

Z drugiej strony zamyka pan swój elektorat na osoby niepełnosprawne.

 

- Mam głosy od osób niepełnosprawnych, które nie podzielają tego zdania.

 

Czytałem je, ale wielu niepełnosprawnych się nie wypowiada, choć poczuli się mocno dotknięci.

 

- Czuję się trochę jak Sołżenicyn, który dostawał listy „nie czytałem ale potępiam”. Dwóch takich muzyków się wypowiada teraz na mój temat w internecie wyzywając mnie od ostatnich i nawet ich nie podam do sądu bo są to idioci.

 

Fakt, że jest o panu głośno.

 

- To ma pewien plus i postaram się to obrócić na swoją korzyść, choć nie wiem czy się uda. We wtorek będzie konferencja prasowa, na którą zapraszam. Jak zdążę to jeszcze dziś złożę pozwy w sądzie, a będzie ich ładne kilka.

 

Rozmawiał Jarosław Wróblewski