- Nie można porównywać obu spraw. Polscy oficerowie zostali zamordowani, ponieważ stanowili elitę polskiego narodu. Poza tym Stalin nie potraktował ich inaczej niż innych swoich wrogów, także we własnym kraju – powiedział Buras w wywiadzie dla internetowej odsłony ogólnoniemieckiego tygodnika "Die Zeit".

Zdaniem dziennikarza "Wyborczej", prezydent Kaczyński niewłaściwie dobrał miejsce i czas - Mowa z okazji siedemdziesiątej rocznicy wybuchu wojny w żadnym wypadku nie jest dobrą okazją do takich wypowiedzi. Może to zostać źle zrozumiane - uważa.

Twierdzi, że prezydencka wypowiedź niepotrzebnie "odwróciła uwagę" od przemówienia premiera. - Donald Tusk w swojej mowie przekazał znacznie ważniejszą wiadomość: że Polacy nie powinni wykorzystywać pamięci o historii, jakkolwiek byłaby ona dla nich ważna, jako broni politycznej – kontynuuje publicysta.

- Do tej pory nie było zbyt wielu reakcji na ten cytat, także w internecie. Jeśli już, to raczej krytyczne. Zasadniczo ostatnie sondaże pokazały, że większość Polaków wierzy, iż są narodem, który w trakcie drugiej wojny światowej najbardziej ucierpiał. To oczywiście problematyczne ujęcie – konkluduje Buras.

Wypowiedzi tej nie rozumie publicysta Maciej Rybiński, który przez wiele lat był współpracownikiem niemieckiej Katolickiej Agencji Informacyjnej, oraz korespondentem BBC w Bonn i Brukseli. - Dziwi mnie takie dzielenie włosa na czworo i wskazywanie na różnice między rasowymi czy klasowymi motywami morderstw. Morderstwo to morderstwo – mówi w rozmowie z portalem Fronda.pl.

- Poza tym nie mogę zrozumieć pomniejszania cierpień własnego narodu w imię sklepikarskich interesów, czyli kierowania się tym, że jeśli my będziemy upominać się o nasze ofiary, to oni mogą nam drożej sprzedać gaz. To obrzydliwe – ocenia publicysta.

Według Rybińskiego to Buras źle wybrał miejsce do głoszenia swoich tez. - Nie w porządku jest mówienie takich rzeczy w niemieckiej gazecie. Niedługo ktoś w rosyjskich mediach będzie opowiadał, że właściwie agresja niemiecka nie była niczym szczególnym – komentuje.

- Kompletnie się pogubiliśmy. Są pewne wartości, z których nie wolno rezygnować. Jeśli nie będziemy mówić o ofiarach wojen – i to nie tylko w Polsce – to okaże się, że można bezkarnie dopuszczać się przestępstw, bo i tak w kilkadziesiąt lat później nie zostanie się potępionym – podsumowuje.

 

sks/Die Zeit

 

Ważne lektury:

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »