Przedstawiając swój raport, prezydencka komisja zaproponowała program pomocy dla samotnych matek oraz dla rodzin z więcej niż dwójką dzieci. – Jesteśmy społeczeństwem, które promuje aborcję – stwierdził na konferencji prasowej Kwak Seung-jun z Rady Prezydenckiej. – Istnieje niewielka grupa ludzi, którzy zdają sobie sprawę, że aborcja jest nielegalna. Musimy pracować nad tym, aby stworzyć atmosferę, w której aborcja będzie odrzucana – podkreślił.

Zakaz aborcji obowiązuje w Korei Południowej od kilkudziesięciu lat. Według prawa, kobieta, która dopuści się aborcji jest zagrożona karą pozbawienia wolności do jednego roku oraz grzywną o równowartości ok. 1740 USD. Lekarzowi za przeprowadzenie aborcji grozi dwa lata więzienia. W praktyce zakaz był martwym prawem. Władze obawiały się bowiem demograficznej eksplozji.

W Korei Południowej, liczącej ok. 49 mln mieszkańców, rocznie w wyniku aborcji zabija się 350 tys. poczętych dzieci. Rodzi się natomiast 450 tys. dzieci. Oznacza to, że aborcją kończy się 43,7 proc. ciąż. To oficjalne dane resort uzdrowia. Według gazety „The Korean Times” to nie wszystko. Podaje, na podstawie śledztwa Zgromadzenia Narodowego, że liczba nielegalnych aborcji wynosi ok. 1,5 miliona rocznie.

Jednak obecnie władze państwowe chcą całkowicie zmienić politykę. Doradcy prezydenta podkreślają, że nie ma na co czekać i postulują, by wszystkie działania zmierzające do poprawy struktury demograficznej w kraju zostały podjęte natychmiast.

 

 

mm/Lifesitenews.com/PiotrSkarga.pl

 

Ważne lektury:

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »