Agenci amerykańskiego kontrwywiadu sprawdzili Michaela Flynna, doradcę prezydenta Donalda Trumpa ds. bezpieczeństwa. Odkryli jego bliskie powiązania z Rosją, w tym elefony do obywateli moskiewskich w grudniu ubiegłego roku. O sprawie pisze "The Wall Street Journal". Powiązania Flynna sprawdziły CIA, FBI, NSA i Departament Stanu. Flynn, emerytowany generał, jako doradca Trumpa ma pełnić fundamentalną rolę w kreowaniu amerykańskiej polityki względem Rosji. Służby sprawdzały, jaką naturę miały kontakty Flynna z Rosjanami i czy stanowiły złamanie prawa, czy nie.
Zajęto się przede wszystkim serią telefonów Flynna do Siergieja Kisljaka, rosyjskiego ambasadora w USA. Rozmowy prowadzono w dniu, w których administracja prezydenta Baracka Obamy ogłosiła wprowadzenie sankcji przeciwko Rosji w odpowiedzi na rzekome ataki hakerskie podczas prezydenckiej kampanii wyborczej. Służby sprawdziły też wcześniejsze kontakty Flynna z Rosjanami.
Wcześniej służby sprawdzały już byłego szefa kampanii Trumpa Paula Manaforta oraz doradców Rogera Stone'a i Cartera Page'a. Badano, czy działania Manaforta, zaangażowanego na Ukrainie w okresie upadku rządu Janukowycza, były zgodne z prawem amerykańskim. Manafort zapewniał, że wszystko było w porządku i nie utrzymywał żadnych kontaktów z Rosjanami, skupiając się tylko na wspieraniu prozachodniego kierunku Ukrainy.
Pierwszy z doradców z kolei, Stone, mógł być związany ze wspieranym przez Moskwę serwisem WikiLeaks. Stone jednak wszystkiemu zaprzecza, przekonując, że od wielu lat nie kontaktował się z obywatelami Federacji Rosyjskiej. Page tymczasem w czasie amerykańskiej kampanii wyborczej odbywał w Moskwie spotkania z ludźmi Putina, między innymi związanymi z biznesem naftowym. Page temu jednak zaprzecza oskarżeniom o wszelkie nadużycia.
ol/Wall Street Journal
