Reżyserką obrazu jest Barbara Sass. „Akcja filmu rozgrywa się w żeńskim klasztorze. Grupa zakonnic, której przewodzi histeryczna matka przełożona, próbuje chronić się w murach klasztoru przed grzesznym, zepsutym światem. Na czele grupy kobiet staje wkrótce charyzmatyczny ks. Franciszek. Pragnie on przedstawić zakonnicom nowe pojęcie Boga.”- czytamy w GW.  Przeorysza razem z duchownym przekonują siostry, że powinny one poświęcić Bogu nie tylko duszę, ale również ciało. Wokół klasztoru pojawia się drut kolczasty, który nie pozwala opuścić miejsca zakonnicom. Jednak jedna z sióstr, Anna, ma wątpliwości czy zalecenia przełożonych spełniają wymagania wiary.


W końcówce filmu widzimy  tłum gromadzący się pod klasztornym ogrodzeniem, policję i siostry wyprowadzane do autokaru. Reżyserka filmu przekonuje jednak, że nie rekonstruuje znanych wydarzeń tyko tworzy własną wersję tego, co mogło dziać się za klasztornym murem. W kwietniowej rozmowie z PAP podkreślała, że historia kazimierskich betanek była dla niej wyłącznie punktem wyjścia do opowiedzenia filmowej historii. "Ten film nie jest rekonstrukcją zdarzeń. Wszystkie postaci i dramatyczne wydarzenia są filmową kreacją" - zaznaczyła Sass.  


Krytycy już porównują film do obrazu Jerzego Kawalerowicza „Matki Joanny od Aniołów".  „W obu obrazach są: obłęd, mistycyzm, wielkie namiętności. Oba przełamują tabu, wchodząc za klasztorne mury. Ale ekranizacja opowiadania Iwaszkiewicza jest filmem o naturze człowieka, o konflikcie pomiędzy tym, co boskie i tym, co ludzkie, o istocie zła. Barbara Sass proponuje opowieść o manipulacji, rodzeniu się totalitaryzmu, indoktrynacji zwykłych ludzi”- pisze w „Rzeczpospolitej” Barbara Hollender.  Wielu katolików obawiało się, że film może mieć antyklerykalne elementy. Jednak twórcy odcinają się od takich zarzutów.  „Pokazywaliśmy już ten film księżom i większość go zaakceptowała. Niektórzy mówili, że mogliśmy pójść dalej, ale ja tego nie chciałam. Mój gust na więcej mi nie pozwalał” – mówiła reżyserka. „Nie ma w tym filmie obrazy Kościoła. Sama jestem katoliczką i nie robiłam tego filmu przeciwko Kościołowi. Powstał on przeciwko ludziom, którzy próbują zastraszać innych i załatwiać swoje sprawki. Wszędzie są takie sytuacje i w telewizji, w polityce i w naszym życiu filmowym” – dodała.

 

Ł.A/gazeta.pl/wp.pl/filmweb.pl