Marszałek sejmu dwa dni przed wyborami prezydenckimi podpisał ustawę, przeciwko której protestowali liczni rodzice. Nowe prawo ułatwia pracownikom socjalnym odebranie rodzicom dzieci, gdy uznają, że zachodzi taka konieczność.
- To bezczelna ingerencja w życie rodziny, sprzeczna zresztą z konstytucją. W normalnych warunkach Trybunał Konstytucyjny by ją obalił, ale patrząc na jego skład można mieć co do tego obecnie wątpliwości – mówi portalowi Fronda.pl kandydat Wolności i Praworządności na prezydenta Polski, Janusz Korwin-Mikke. - Faszyzacja Europy postępuje, zresztą nie musi nawet postępować, skoro w Niemczech te sprawy reguluje ustawa z 1938 roku – dodaje polityk.
Także Marek Jurek z Prawicy Rzeczypospolitej krytykuje podpisaną ustawę. - Same nazewnictwo tej ustawy ukrywa fakt, iż 80 proc. przypadków przemocy wobec dzieci ma miejsce tam, gdzie dziecko nie ma możliwości żyć z obojgiem naturalnych rodziców. Ukrywanie faktu, że ogromna większość przypadków przemocy domowej ma miejsce w zwizkach nierodzinnych jest elementem antyrodzinnej ideologii, której chyba mimowolnymi pomocnikami stali się posłowie, którzy głosowali za tymi zmianami – mówi portalowi Fronda.pl. Były marszałek sejmu zwraca uwagę na niebezpieczeństwo administracyjnego nadzoru nad rodzinami i nadużyć władzy, do jakich może to prowadzić.
Na chwilę obecną nie udało nam się skontaktować w tej sprawie z przedstawicielami sztabu wyborczego Jarosława Kaczyńskiego.
sks
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

