Większość Szwajcarów popiera możliwość „wyboru wcześniejszej śmierci”. Najnowsze sondaże wskazują jednak, że sprzeciwiają się oni przyjmowaniu ludzi z zagranicy, którzy chcą by ich zabito w tym kraju.  Obecnie sześciu na dziesięciu Szwajcarów uważa, że „wspomagana śmierć” powinna dotyczyć tylko mieszkańców Szwajcarii. Ciężko chorzy, albo znajdujący się w głębokiej depresji Europejczycy ( głównie Niemcy, Brytyjczycy i Francuzi)  zjeżdżają do Szwajcarii i korzystają z "usług" oferowanych przez organizacje takie, jak "Dignitas". Opinią publiczną wstrząsnęło w ubiegłym roku odnalezienie w Jeziorze Zuryskim kilkunastu urn z ludzkimi prochami. Jak się powszechnie uważa, były to szczątki cudzoziemców, którzy skorzystali ze "wspomaganego samobójstwa" w Szwajcarii.


Organizacją dążąca do uchwalenia zakazu jest Ewangeliczna Unia Demokratyczna. Działacze Unii są ostrożni jednak  w optymizmie   i  na wypadek, gdyby zwolennicy "wspomaganych samobójstw" przeważyli, przygotowali wersję kompromisową. Zgodnie z nią "wspomaganego samobójstwa" mogli by legalnie dokonać mieszkańcy kantonu Zurych (gdzie odbywa się referendum) – ale już nie cudzoziemcy.


Całkowity zakaz będzie oznaczał dla "Dignitas" koniec działalność. Choć w referendum będą głosować obywatele kantonu Zurych, to szwajcarski rząd rozważa w tej chwili rozciągnięcie zakazu na cały kraj.

 

Ł.A/ Dziennik.pl