Premier oraz minister edukacji odwiedzając szkoły mówili o obiecanych przez rząd podwyżkach. Donald Tusk wizytując LO im. Kopernika w Gdańsku przypomniał, że praca nauczyciele jest trudna i wymagająca. Obiecał, że rząd wprowadzi podwyżki dla nauczycieli. - Póki ten zawód nie będzie opłacany tak, jak wszyscy sobie marzymy, to przynajmniej wy tu nawzajem sobie pomagajcie w szkole, a ja zrobię wszystko, by rok po roku - tak, jak się umówiliśmy kilka lat temu - te płace dla nauczycieli były sensowniejsze i coraz wyższe – mówił.
Minister edukacji Katarzyna Hall również wspominała o podwyżce. - Będzie to także kolejny rok, w którym nauczyciele, jako jedyna budż̇etowa grupa zawodowa w Polsce, otrzymają znaczące podwyżki wynagrodzeń - zadeklarowała.
Przy okazji 1 września od lat w Polsce debatuje się nad pensjami dla nauczycieli. W Polsce są one stanowczo za niskie. Pedagodzy z kilkudziesięcioletnim stażem pracy otrzymują wraz z dodatkami na rękę około 2300 złotych. Wielu z nich zauważa, że zapowiedziane tegoroczne podwyżki w skali roku wyniosą niecałe 2,4 procent. Zostaną więc strawione przez inflację. Jak zaznaczają nauczyciele, od tego roku szkolnego wzrasta również pensum nauczycielskie o jedną godzinę. Skutkiem zapowiadanej podwyżki jest więc również wydłużenie czasu pracy każdego z pedagogów.
Wzrost wymagań dotyczących liczby przeprowadzonych lekcji to nie jedyna zmiana dla nauczycieli. Rząd postanowił bowiem m.in. wydłużyć rok szkolny. Nie zakończy się on jak zwykle w pierwszy piątek po 18 czerwca, tylko w ostatni piątek miesiąca. W zamian za to dyrektorzy szkół będą mogli ogłaszać dni wolne w trakcie roku szkolnego. W gimnazjum dyrekcja będzie miała do dyspozycji osiem, a w liceach – 10 dni.
MEN wprowadził również możliwość promocji ucznia szkoły ponadgimnazjalnej mimo niezdanego egzaminu poprawkowego z jednego z przedmiotów. Decyzję o zdaniu do następnej klasy będzie podejmowała rada pedagogiczna.
żar/Tvn24.pl/Polskieradio.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

