Według wysoko postawionego źródła z Phoenianu, koreański dyktator Kim Dzong Il miał poprosić o dziesięć egzemplarzy samolotów J-10 podczas wizyty w Chinach na początku maja. Powodem miała być obawa przed atakiem Amerykanów i południowych Koreańczyków.
Jednak tym razem Pekin nie zgodził się udzielić pomocy swojemu politycznemu podopiecznemu. Zapewnił jednak Koreańskich towarzyszy, że w razie agresji na ich kraj Chiny ich obronią.
- Ostatnio Koreańczycy atakując statek Korei Południowej zbytnio się rozzuchwalili. Chiński partner pokazuje im, że nie mogą sobie na zbyt dużo pozwalać – twierdzi Jan Filip Staniłko z Instytutu Sobieskiego w rozmowie z portalem Fronda.pl. Dodaje, że decyzja Chińczyków nie świadczy o zmianie polityki wobec KRLD. - Phoenian jest potrzebny Pekinowi, by trzymać w szachu Japonię i Koreę Południową. Nie mogą pozwolić na zjednoczenie półwyspu – twierdzi.
sks/Chosun.com
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

