Bajkopisarze wierzą w bajki

 

Po wygranych wyborach A.D. 2011 co bardziej przymilni komentatorzy wieszczyli, że Platforma Obywatelska nie będzie miała z kim przegrać przez kilka kolejnych kadencji. Okazuje się, iż koniec miodowego miesiąca nastąpił szybciej, niż ktokolwiek mógł przypuszczać. I to mimo szalonych wprost wysiłków salonowych mediów i "ekspertów", wbrew oczywistym faktom dowodzącym, że żyje się coraz lepiej. Nie tak dawno Janina Paradowska dziwiła się, czemu Jarosław Kaczyński krytykuje rząd za klapę inwestycji, skoro autostrady i drogi szybkiego ruchu rosną w błyskawicznym tempie. Żeby było śmieszniej, w tym samym czasie minister transportu przyznał, że o jeździe autostradą A2 w czasie Euro (miała to być sztandarowa inwestycja ekipy PO - PSL, coś w rodzaju współczesnej "gierkówki") możemy zapomnieć. Parafrazując towarzysza Stalina - życie miało być lepsze i weselsze, a pozostał jedynie zawrót głowy od sukcesów. Dodajmy - coraz bardziej przypominający kaca.

 

Odwrót Polaków od Platformy może być zaskoczeniem jedynie dla tych, którzy wierzą w propagandowy dogmat, iż elektorat tak boi się rządów PiS, że zawsze będzie popierał PO, niezależnie od polityki rządu. Dla tych, którzy przez cztery i pół roku obserwowali żenującą pustkę "polityki miłości" i upajanie się własnymi pomysłami PR-owskimi przez rządzących, nie stanowi to niespodzianki. W trakcie pierwszej kadencji rząd Tuska nie ośmielił się zmierzyć z żadnym z palących problemów. Słyszeliśmy za to, jak pięknie wygląda polska gospodarka z perspektywy kreatywnej księgowości, uprawianej przez resort finansów. Im bardziej optymistycznie wyglądały wskaźniki gospodarcze, przedstawiane na konferencjach prasowych, tym bardziej rosło bezrobocie. Im więcej mówiono o "Polsce w budowie", tym więcej słyszeliśmy o rezygnacji z kontraktów na budowę autostrad przez firmy, potraktowane przez urzędników w iście peerelowskim stylu. Stało się wreszcie to, co dzieje się zawsze, gdy władza całkowicie przestaje wyczuwać nastroje społeczne. "Cudotwórcy" od Donalda sami uwierzyli w bajki o cudzie i o żądnym dyktatury Jarosławie Kaczyńskim, podczas gdy wyborcy, mimo greuelpropagandy prorządowych mediów, coraz częściej kwitują takie slogany wzruszeniem ramion.



Dłuższa praca - dla rzeszy urzędników?


Reforma emerytalna - jedyna, na którą odważył się rząd Tuska - okazała się skandalem. Nie chodzi tu o sam pomysł wydłużenia wielu emerytalnego o dwa lata. Istotne jest to, że nikt nie potrafił uzasadnić, czy takie wydłużenie przyniesie jakieś efekty, bo wyliczenia, iż dwa lata pracy więcej będzie oznaczać jakiś niezwykły wzrost wysokości świadczeń emerytalnych, należy włożyć między inne platfo-bajki. W tym czasie, gdy premier tak wzruszająco mówi o przyszłości Polaków i ich emeryturach, "The Economist" - a pismo to trudno posądzić, że jest "prawicową gazetą", jak Salon nazywa media, które nie są bałwochwalcze wobec PO - wytyka mu niesamowity wzrost zatrudnienia urzędników. Za rządów PO - PSL przybyło ok. 150 tys. nowych urzędników, a cała ich armia to już okrągły milion. Być może chodzi więc o to, by Polacy pracowali dłużej na tworzoną przez Platformę biurokrację. Wówczas cyrk z pseudoreformą byłby w pełni zrozumiały. By żyło się lepiej - jeśli nie wszystkim, to chociażby wybranym.


Miodowy miesiąc skończył się nie tylko w Polsce. Jak widać z cytowanego artykułu "The Economist", również zachodni komentatorzy przestają stosować ulgową taryfę wobec obecnego rządu. Radykalne zerwanie z propaństwową polityką zagraniczną budowaną przez śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego zostało docenione na brukselskich salonach, ale na tym kończą się pomysły ekipy Tuska na budowę wizerunku Polski w świecie. Koncept, że Polska będzie się promować dzięki finałom piłkarskich mistrzostw Europy, jest bowiem niepoważny. Zagraniczni turyści będą mogli co najwyżej podziwiać sielskie krajobrazy, stojąc w ogromnych korkach lub tłocząc się w zdezelowanych pociągach PKP. Zresztą w cieniu olimpiady w Londynie znikną inne sportowe wydarzenia... (...) - pisze Opara.


Całość: www.naszdziennik.pl

 

JW/NaszDziennik.pl