Sąd w Georgii postawił Thomasowi Goodwinowi, współzałożycielowi Final Exit Network, i trzem jego współpracownikom zarzut "pomocy" w odejściu z tego świata ponad 200 osobom. Za ułatwianie samobójstw grozi im do pięciu lat więzienia, z kolei za pozostałe ich występki, jak między innymi ściąganie haraczy, następne 20 lat.
Władze Gerogii rozpoczęły dochodzenie w tej sprawie po odnalezieniu notatek 58-letniego Johna Celmera, któremu Final Exit Network również zaproponowało pomoc w zabiciu samego siebie. Cierpiał na raka jamy ustnej i gardła. Jego rodzina znalazła zapiski z internetowych ustaleń jak ma wyglądać koniec jego życia, łącznie z kosztorysem za tą "usługę".
Przestępców aresztowano w ubiegłym roku, po śledztwie detektywa, który sfingował swoją chorobę aby skorzystać z ich "oferty". Goodwina aresztowano podczas omawiania szczegółów co do metody samobójstwa swojego klienta.
Śledztwo wykazało, że przestępcza czwórka doradzała swoim interesantom użycie helu i maski do uduszenia – tak, aby nie pozostawić żadnych fizycznych śladów. Celmer, tuż przed śmiercią, kupił dwa pojemniki takiego gazu.
Zarzuty przeciw Final Exit Network postawiono na podstawie ustawy o zwalczaniu przestępczości zorganizowanej. Pomoc w samobójstwie jest przestępstwem we wszystkich stanach USA, z wyjątkiem Oregonu i Waszyngtonu. Biegli sądowi przewidują, że sprawa ta prawdopodobnie wpłynie na jasne określenie granicy, za którą "pomoc" w odejściu z tego świata staje się przestępstwem.
eMBe/guardian.co.uk
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

