A jeśli ktoś miał co do tego wątpliwości to powinien usłyszeć reakcję działaczek na słowa premiera Donalda Tuska, który podkreślił, że nie uważa, by dzieci można było zabijać na życzenie, i że jest zdania, że zabijanie ich tylko w ściśle określonych okolicznościach jest lepsze. - Jestem zwolennikiem utrzymania status quo, jeśli chodzi o ustawę aborcyjną, bo uważam, że to dowód realnego podejścia do tego, co dziś w Polsce jest możliwe - powiedział premier Donald Tusk podczas Kongresu Kobiet. Reakcją na słowa premiera było głośne buczenie.

Tym buczeniem zaś panie z Kongresu Kobiet pokazały, że w istocie interesuje je tylko los kobiet silnych, walczących, ale nie tych, których nie ma kto bronić, które są za słabe i zbyt małe by móc się bronić samemu. Takie kobiety (i tacy mężczyźni też) nie interesują feministek. Słabi mogą być zabijani przez silnych – w tej sprawie kultura feministycznego matriarchatu niczym nie różni się od pełnej pogardy dla życia kultury patriarchatu. Wyjściem z tego pata jest kultura życia, która ma świadomość komplementarności kobiecości i męskości.

Tomasz P. Terlikowski