Kończy się czas NATO. Oby nadszedł czas Międzymorza - zdjęcie
19.02.15, 08:32

Kończy się czas NATO. Oby nadszedł czas Międzymorza

16

Niektórzy utyskują sobie ostatnio na naszą atlantycką orientację. A to NATO nie takie jak trzeba, a to Stany zjednoczone nie święte. Jest w tym dużo racji. Z drugiej jednak strony, warto pamiętać, że gdyby nasze członkostwo w NATO nie miało znaczenia, Rosja tych kilkanaście lat temu tak zażarcie by tej koncepcji nie zwalczała. I kto wie, być może bez natowskiego parasola bylibyśmy skazani na los Gruzji czy Ukrainy (tylko błagam, nie mówcie, że to niemożliwe, bo już to słyszałem w obydwu przypadkach). Do NATO warto było wejść, przykra prawda jest jednak taka, że czas NATO powoli się kończy. A czas na odpowiedź na pytanie „co potem?” kończy się znacznie szybciej.

NATO przetrwało koniec zimnej wojny, który był dla jego istnienia chyba większym zagrożeniem niż sama zimna wojna. Oto, zdało się, że zniknął wróg i główny powód sojuszu – Związek Radziecki. Szukano nowych formuł, czegoś w rodzaju OBWE, może sprawniejszego i o bardziej militarnym charakterze. Niektórzy zwracali uwagę, że pięknoduchostwo spod znaku „końca historii” jest proszeniem się o kłopoty, ale kto ich tam słuchał. A Rosja pasła się zachodnimi pieniędzmi, rosła i obserwowała.

W końcu zaczęła testować zachodni system bezpieczeństwa. Wbrew oficjalnym deklaracjom o partnerstwie, związywała antyzachodnie sojusze, zbroiła się po cichu również wbrew podpisanym traktatom, uzależniała sąsiadów bliższych i dalszych od swoich surowców. Zachód patrzył na to z wybałuszonymi gałami i dukał coś albo i nie dukał, udając, że wszystko jest w porządku. Pierwszym poważnym testem zachodniej determinacji (o niej jako o współczesnej broni masowego rażenia w tekście „Polska potrzebuje broni masowego rażenia. Być może wystarczy broń D”) był atak na posiadającą nieformalne amerykańskie gwarancje i w będącą w wyboistej, ale jednak drodze do NATO, Gruzję. Nikt nie przejmował się losem Czeczenów, Politkowskiej czy Litwinienki, ale Gruzja to już było coś. Jednak jedynym, który na poważnie usiłował coś zrobić był Lech Kaczyński, którego obecność w Tbilisi, a nie pełzanie Sarkozego u stóp Putina, zatrzymała rosyjskie czołgi. Zachód w zasadzie udał, że nic nie widzi. A potem była naturalna konsekwencja tego stanu rzeczy – atak na Ukrainę. W ten oto sposób, okazując determinację, Rosja właściwie bez większego trudu rozgrywa potężniejszy od niej, ale strachliwy i obezwładniony jałową poppolityką zachód.

Wreszcie dochodzimy do ostatnich (drugich przecież z rzędu) porozumień w Mińsku. Ich treść ma niewielkie znaczenie. Jedynymi, którzy myślą o nich w kategoriach rozwiązania czegokolwiek są Niemcy i Francuzi. Jedynymi, którzy próbują dotrzymać ich zapisów są Ukraińcy, ale i oni w końcu, w obronie swoich żołnierzy się poddadzą. Ugięli się przed połączonym dyktatem Rosji, Niemiec i Francji i w zasadzie poddali wschodnie rejony swojego kraju, w nadziei, że ktoś doceni ich chęć „kompromisu”. Nie doceni. Niemcy (Francja nie ma tu zbyt wiele do gadania) pomimo pewnych taktycznych ruchów bronią swojego strategicznego partnerstwa z Rosją. Merkel wychodzi z założenia, że „wariat” Putin nie jest wieczny i nie warto palić za sobą mostów. Co jest z naszego punktu widzenia bardzo ważne, kanclerz Niemiec (ani pierwsza ani ostatnia) stawia wyżej swoje stosunki z prezydentem Rosji niż z sojusznikami z NATO, choć dla niektórych z nich, w tym Polski, Rosja jest śmiertelnym zagrożeniem.

I tu dochodzimy do kwestii poruszonej w tytule. Otóż nic nie wskazuje na to, żeby hierarchia priorytetów Niemiec miała się zmienić. Zawsze najpierw będzie Rosja. Niemcom wydaje się (a nawet również dzięki takim sprzedawczykom jak Tusk udaje), że wspólnie z Rosją będą trzęśli Eurazją. Nam pozostawiając rolę oględnie mówiąc poślednią. Zupełnie inaczej sprawę widzą Stany Zjednoczone, które nie muszą łasić się do Rosji w nadziei na dostawy surowców energetycznych. USA widzą potrzebę powstrzymywania Rosji, co jest, uważam, jak najbardziej zgodne z naszą racją stanu. NATO w końcu takiego „rozdwojenia jaźni” nie wytrzyma. Może nie upadnie z dnia na dzień, ale to jak ten największy militarny sojusz świata jest pozbawiony woli życia, widać choćby w porównaniu z rosyjską determinacją. Słynna „szpica” najlepszym przykładem. Niby ma nam w pomóc w razie ewentualnego ataku, tyle, że zdąży nam „pomóc” zapewne tylko kilka tysięcy natowskich żołnierzy, z czego sporą część będą stanowili Polacy. Czyli będziemy pomagali sobie sami.

Nie dziwi więc, że również przez amerykański Stratfor, jest odkurzana koncepcja Miedzymorza, czyli sojuszu państw pomiędzy Rosją, Niemcami, Bałtykiem i Morzem Czarnym. Ja rozszerzyłbym ją o sojusz od Ankary do Sztokholmu. Od Turcji do Szwecji, świadomość rosyjskiego imperializmu, jest żywa. Oczywiście, czego dowodzi choćby przykład Węgier, łatwo nie będzie, ale nikt nie obiecywał, że ma być. Na dzisiaj, uważam, jest to jedyna ścieżka, która pomogłaby przetrwać suwerennym państwom pomiędzy dwoma niespecjalnie im przyjaznymi kolosami. Zwornikiem mogłaby być Polska, ale w tym celu musi mieć rząd widzący dalej niż końce własnych lepkich paluchów. Pierwszy krok w tym kierunku, będziemy mogli wykonać już w maju. I tak, być może nie wystarczą wybory i o ich uczciwość trzeba się będzie upomnieć na ulicy, bo na kolejne cztery, czy w przypadku kadencji prezydenta pięć lat, dryfowania, nas nie stać.

Cezary Krysztopa

Źródło: http://blogpublika.com/

Komentarze (16):

anonim2015.02.19 8:54
"Ja rozszerzyłbym ją o sojusz od Ankary do Sztokholmu." A ja bez kozery dołączę jeszcze Buenos Aires i Caracas...
anonim2015.02.19 8:59
Zuch dziewczyneczka esbeczka. Boskie błenos przydasie.
anonim2015.02.19 9:01
Koncepcja jest realistyczna jak sojusz Polska - Nowa Zelandia - Fidżi. Wiedza nie boli również ta o historii i bieżącej polityce. Kraje "międzymorza" mają rozbieżne interesy gospodarcze i polityczne. Napisze krótko; proszę prześledzić politykę przez ostatnie kilkaset lat: Austrii, Węgier i Czech. Sytuacja obecna jest jednoznaczna z uwagi na interesy gospodarcze.
anonim2015.02.19 10:07
Ankara ze swoją mocarstwową polityką połączoną z islamizacją kraju nijak mi tu nie pasuje
anonim2015.02.19 12:29
@Przeciw_gender Drogi Przeciwgenderze, mam wrażenie, że patrzysz na Świat zbyt statycznie...koncepcja Międzymorza to jest cel, do którego trzeba dążyć, to nie jest aktualne rozwiązanie naszych problemów, ale plan pokazujący jak za czas jakiś z nich wyjść. Bez tworzenia takich planów i powolnego ich realizowania, będziemy sie tylko cofać i coraz bardziej uzależniać od Moskwy i Berlina. A co do NATO to jest tak jak autor pisze, ten pakt powoli się zwija, a to ze względu na Amerykański pivot na Pacyfik ( co pociąga wycofywanie się USA z Europy), a to ze względy na rozbieżne wobec USA interesy Niemiec i Francji....stajemy się jako kraj biernym elementem polityki między Niemcami a Rosją, takim elementem, który się stawia gdzie jest silnym graczom wygodnie....i tak będzie dopóki nie będziemy mieć - wpierw - aspiracji a potem siły....A tym bardziej będziemy silni im więcej sojuszników - znajdujących sie w podobnym potrzasku - zdołamy wokół siebie zgromadzić. A ponieważ niektórzy politycy wbrew pozorom widzą że szykuje się geopolityczne przetasowania, będą szukali nowych sojuszy gwarantujących im największą niezależność i takim sojuszem ma szanse stać się Międzymorze ( o ile nie przeważą cykory albo słabo-myślący w rodzaju...a po co ...aaa i tak jesteśmy słabi i tacy zawsze już będziemy...a i tak się nie uda...itd).... Jeżeli oprócz krytyki możesz skrobnąć coś bardziej konstruktywnego ....to śmiało Z tą Ankarą to możliwy jest ew. sojusz taktyczny a nie strategiczny...zbyt duże różnice cywilizacyjne i inne po części interesy.
anonim2015.02.19 13:41
@Akas Ty pewnie też już dałeś się Putinowi zaanektować....póki co mentalnie ...
anonim2015.02.19 16:46
Nie...bo zaanektowałeś już Krym do Rosji
anonim2015.02.19 16:55
Ogrzewanie starych idei jest podobne do zdmuchiwania kurzu ze starych rupieci. Przecież od razu widać, że idea Międzymorza jest obecnie bez sensu. Z kim mamy się umawiać - z Bułgarią czy z Czechami? Może tylko Rumunia i parę innych to potencjalni sojusznicy. Czy naprawdę nas nie stać opracować nowe i racjonalne podstawy nowych sojuszy?
anonim2015.02.19 17:25
Najlepszy byłby sojusz robotniczo-chłopski.
anonim2015.02.19 19:12
"bo na kolejne cztery, czy w przypadku kadencji prezydenta pięć lat, dryfowania, nas nie stać" - i co z tego? ja pójdę do wyborów głosować, ktoś inny pójdzie, Pan Redaktor - Autor pójdzie a wygra i tak strażnik żyrandola. jedyna zagwozdka i niewiadoma w tych wyborach to czy już w pierwszej, czy jednak - w drugiej turze. Niestety, nasze społeczeństwo jest jak cały zachód - ospałe, ugodowe, dla św. spokoju nie będzie nikogo drażnić, jest ciepła woda i spłacanie kredytu frankami. Ja już tylko się modlę. Nic więcej nie pozostało.
anonim2015.02.19 22:54
Międzymorze, czy II RP... Jak zwał, tak zwał... :) Idea stara, ale tylko jej realizacja może zagwarantować porządek w Europie.
anonim2015.02.20 14:29
Co za bzdury z tym miedzy morzem? .Idea Pilsudskiego miala szanse na poczatku stulecia ubieglego wieku .Dzis z kim te miedzymorze?? Z litwa, Rumunia ,Moldawia i Ukraina???To piszcie otwarcie marzycie o spolce biedoty bez zloz mineralnych i technologi. Ach trzeba to wszystko wypracowac-Prawdziwa potega juz zdjecia tej nowej technologi na WP pokazuja kilka lat np.polski czolg 21 wieku.Jak mozna tak ludzia ryc berety .Niesamowite !
anonim2015.02.20 16:44
MIedzymorze tak ale bez Polski a to dzięki popieranej przez was polityce pro-ukraińskiej. Austria Czechy Słowacja podpisały porozumienie o współpracuy dołączy jeszcze Chorwacja, Węgry. Natomiast my będziemy izolowanie. Reszta krajów się śmieje z takich mrzone pro-ukraińskiego miedzy morza pora byście to zrozumieli http://www.kresy.pl/wydarzenia,gospodarka?zobacz/polska-jest-izolowana-w-europie-srodkowej-nikt-nie-popiera-naszej-polityki-wschodniej
anonim2015.02.20 17:07
Międzymorze jest oczywistoscią i musi nadejsc. Skończy się wtedy podpłacanie polityków przez Rosję i Niemcy.
anonim2015.02.20 22:55
Takim pisaniem tylko wywolujecie wilka z lasu. Macie już gotowe mięso do nabijania luf armatnich? Tak tanio liczy się u was Polska?
anonim2015.02.20 22:57
Był czas na tworzenie środkowoeuropejskiej Unii-bis. Teraz juz za późno. Tkwimy w Zachodzie i nic na to nie poradzimy, zwłaszcza w obecnej sytuacji. Nie prowokujcie głupiej i kosztownej dyskusji.