Przypomnijmy: 5 maja ub.r. naprzeciwko wejścia do gmachu Komitetu Obwodowego Komunistycznej Partii Ukrainy w Zaporożu postawiono pomnik Stalina. 28 grudnia nieznani sprawcy odpiłowali Stalinowi głowę. Komuniści szybko odremontowali jednak uszkodzoną figurę. Nie na długo, gdyż w nocy 1 stycznia br. pomnik wysadzony został w powietrze. Odpowiedzialność za czyn wzięła na siebie nieznana nikomu organizacja o nazwie „Pierwszy Stycznia”. Śledztwo prowadzone przez Ukraińską Służbę Bezpieczeństwa doprowadziło jednak do zatrzymania dziewięciu działaczy i sympatyków młodzieżowej organizacji „Tryzub”. Mimo sprzeciwu adwokatów, prokuratura nie zgodziła się, by oskarżeni odpowiadali z wolnej stopy i zastosowała wobec nich areszt tymczasowy. Sprawcy wybuchu żądają dla siebie uniewinnienia. Argumentują, że ich czyn nie miał charakteru chuligańskiego, lecz wynikał z ideowych i patriotycznych pobudek. Ich zdaniem Stalin był nie tylko najbardziej krwawym ludobójcą w dziejach Europy, lecz również największym zbrodniarzem narodu ukraińskiego – sprawcą Wielkiego Głodu, który przyniósł śmierć kilku milionom Ukraińców. Tacy ludzie nie zasługują na pomniki.

Odmiennego zdania są władze Komitetu Obwodowego KPU w Zaporożu. Komuniści domagają się od oskarżonych 300 tysięcy hrywien.

Obserwatorzy podkreślają, że przebieg i wynik procesu będzie testem dla ukraińskiej władzy, która nie ukrywa swych prosowieckich sentymentów.

T.S.

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »