Rzeźba przedstawiająca żołnierza niezwyciężonej Armii Czerwonej gwałcącego kobietę.
Swego oburzenia nie kryje również radziecki ambasador, który w prostych słowach stwierdził, że "uraża ona uczucia nie tylko Rosjan, ale również wszystkich rozsądnych ludzi, pamiętających, komu oni zawdzięczają wyzwolenie".
Całe szczęście, że rzeźba po kilku godzinach została usunięta przez funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej. Rzeźbiarzem-sabotażystom natomiast zajęła się prokuratura Polski Ludowej. Zaszło bowiem podejrzenie, ze Szumczyk złamał artykułu 256 kodeksu karnego, który mówi o nawoływaniu do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych i wyznaniowych.
Niestety nierozgrzany prokurator nie stanął na wysokości zadania i umorzył sprawę. Zmarnował tym samym szansę stworzenia precedensu, który raz na zawsze zamknąłby usta wszystkim podżegaczom wojennym przypominającym co roku o tak zwanych wypadkach katyńskich, a także tym, którzy próbują obarczyć Niemców odpowiedzialnością za polski antysemityzm.
