Doradca prezydencki w taki oto sposób, obalił reakcyjny mit, jakoby wszystkie słoiki chodziły na referendum. Co więcej - pokazał prawdziwy wzór do naśladowania. Bo skoro Bronisław Komorowski jest największym słoikiem, to małe słoiki powinny brać z niego przykład i 13 października iść na grzyby. Nie od dziś bowiem wiadomo, że referendum do słoja się nie włoży, a grzyba i owszem.

Wie o tym dobrze pewna komorniczka z Zachodniopomorskiego, która we wsi Łuskowo zarekwirowała 58 słoików syropu malinowego, 22 z przecierem pomidorowym, 27 z ogórkami kiszonymi, 6 z miodem i 13 z marynowanymi grzybami. I nie zwiodły ją pokrętne tłumaczenia, że to dla synka-alergika. Władza ludowa dobrze wie, że ze słoikami nie ma żartów. A zwłaszcza z tym największym.