Jest to jednak pokrętna, reakcyjna propaganda, której lud pracujący miast i WSI wiary nie daje. Masy robotnicze dobrze wiedzą, że Małgorzata Tusk pełni ważną funkcję żony Premiera Rządu Ludowego - pełni ją społecznie i nie dostaję za nią złamanego grosza. A przyjęcia, bankiety, spotkania z głowami państw to nie jest łatwa praca. To prawdziwa harówka, której przecież nie można wykonywać w ciuchach ze szmateksu. W tej sytuacji jasne jest, że Donald Tusk zarabiający zaledwie kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie musi korzystać z kasy partyjnej. Nagi przecież chodzić  nie będzie. A tym bardziej jego żona. Wtedy dopiero reakcja miałaby temat do kwakania!