Wiatr postępu zawiał również w Brukseli, gdzie rozebrany do pasa aktyw feministyczny oblał wodą Prymasa Królestwa Belgii. Biskup ten nie tylko głosił na uniwersytecie podłe prolajferskie hasła, ale również obrzucił wyzwolone kobiety nienawistnym milczeniem. Nic więc dziwnego, że postępowa opinia całego świata entuzjastycznie przyjęła happening Femenu. Katolicki biskup to nie Janusz Palikot by nie można go było oblać wodą, a aktyw feministyczny to nie szesnastoletni faszysta. Nie od dziś bowiem wiadomo, że dla Postępu i Demokracji nie ma żadnych granic!