- To fantastyczna rozmowa. W warunkach pełnej konfidencji rozmawia dwóch ludzi i żaden nie chce niczego dla siebie. To niesamowite – entuzjazmował się Żakowski. - Renata Beger była przekupywana. Tu nikt nikogo nie przekupuje. Belka mógłby zapytać, a wielu zapytałoby o to na jego miejscu, a co z moją druga kadencją? - podkreślał publicysta „Polityki”.

Opinia ta zaskoczyła nawet zaprawionego w bojach Andrzeja Morozowskiego. - To wyborcy mieli zostać przekupieni! - obruszył się Morozowski. Ale Żakowskiego nic nie mogło zbić z tropu - Ci politycy rozmawiają o tym, że w wypadku radykalnego kryzysu groźnego dla państwa, NBP zrobi to, co robią banki centralne amerykański, brytyjski, europejski, wszystkie na świecie - odparł Żakowski. - Polski bank jeszcze tego nie robi, bo jest konserwatywny. Ale ma ustawowy obowiązek wspierać politykę gospodarczą rządu. I teraz przychodzi minister i pyta: czy pan się wywiąże z tego obowiązku? Dla niego argumentacją jest to, że PiS wygra. Ale Belka nawet się nie uśmiecha - wyjaśniał publicysta.

- Nawet w momencie, w którym minister Sienkiewicz mówi, że jest ryzyko zwycięstwa PiS, nawet wtedy nie może powiedzieć "i nas wykopsają", ale musi to uzasadnić merytorycznie: inwestorzy się wycofają. To naprawdę, jak na rozmowę w zamkniętej sali, rozmowa bardzo wysokich standardów - zakończył Żakowski.

TPT/Tokfm.pl