Komisja śledcza badająca porwanie i morderstwo Krzysztofa Olewnika pracuje nad raportem końcowym ze swoich prac. Jego projekt opublikował dziennikarz śledczy Sylwester Latkowski na portalu Facebook. Posłowie opisali w nim szereg zaniedbań i nieprawidłowości organów śledczych, które mogły uniemożliwić dojście do prawdy o zleceniodawcach i przebiegu porwania płockiego biznesmena. Zdaniem Andrzeja Dery z komisji śledczej, wątpliwe jest, by błędy opisane w raporcie były przypadkowe. - Szczególnie błędy policji w pierwszym okresie po uprowadzeniu. Tam istniały powiązania biznesowo-polityczne i drugie dno – mówi poseł PiS.
Ostateczna wersja raportu zostanie skierowana do Sejmu w marcu. – Za tydzień będziemy zgłaszać poprawki. Niektóre tezy powinny być wyraźniej zaznaczone – uważa Dera. Chodzi m.in. o tę dotyczącą lokalnego układu, który – zdaniem posła – istniał i miał wpływ na liczbę zaniedbań.
Błędy wymienione przez posłów dotyczą głównie okresu tuż po porwaniu Olewnika. Śledczy w projekcie wytykają fatalnie przeprowadzone oględziny domu Krzysztofa, którymi – jak czytamy – kierował policjant mający miesiąc doświadczenia. Wbrew zasadom pobrano próbki krwi tylko z jednego miejsca w domu Olewnika. Policjanci nie zabezpieczyli np. ścierek, którymi sprawcy wycierali krew. O ich niefachowości świadczy to, że niedawno gdańscy prokuratorzy badający błędy śledczych znaleźli pod kanapą w domu Olewnika krew niezidentyfikowanego mężczyzny. Po latach wyszło też na jaw, że dwa policyjne filmy z oględzin różnią się – jakby ktoś poprzesuwał przedmioty. - Wiele dowodów zostało zaprzepaszczonych bezpowrotnie – twierdzą sejmowi śledczy.
Jak tłumaczy poseł Dera liczba zaniedbań wynikać może m.in. z faktu, że czynności kryminalistyczne zlecono policjantom, którzy na kilka godzin przed porwaniem byli w domu Olewnika na imprezie. Posłowie piszą również o skandalicznych zaniedbaniach w późniejszym okresie śledztwa. Nikt nie przesłuchał np. ekspedientki, u której herszt gangu Wojciech Franiewski kupił telefon komórkowy do kontaktów z Olewnikami. - Gdyby to zrobiono, szybko można byłoby sporządzić jego portret pamięciowy – czytamy w projekcie. Gdy po kilku latach kobiecie pokazano zdjęcia z monitoringu, rozpoznała gangstera. Zignorowano również anonim z 2003 r., gdy Krzysztof jeszcze żył, wskazujący dwóch porywaczy. – Gdyby policjanci wykonali rutynowe czynności sprawdzające, Olewnik by żył – uważa Dera.
Komisja wytknęła również brak nadzoru nad śledztwami i tuszowanie błędów prokuratorów w terenie przez ich przełożonych na szczeblu krajowym. W projekcie śledczy wytykają powierzenie tak poważnej sprawy prokuratorowi z Sierpca. Wskazują na błędne decyzje prokuratora Zbigniewa Kapusty, m.in. przekazanie śledztwa wydziałowi ds. przestępczości gospodarczej, a nie zorganizowanej w warszawskiej prokuraturze. Projekt raportu opisuje też zaskakujący marazm prokuratora Piotra Jasińskiego z Olsztyna, który badając sprawę błędów prokuratorskich, „nie podjął żadnych działań”.
żar/Rp.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

