Zdaniem komisji badającej przyczyny katastrofy smoleńskiej zejście poniżej minimalnej wysokości, przy nadmiernej prędkości opadania, w warunkach atmosferycznych uniemożliwiających wzrokowy kontakt z ziemią oraz spóźnione rozpoczęcie procedury odejścia na drugi krąg to przyczyny katastrofy smoleńskiej. - Doprowadziło to do zderzenia z przeszkodą terenową, oderwania fragmentu lewego skrzydła wraz z lotką, a w konsekwencji do utraty sterowności samolotu i zderzenia z ziemią - stwierdza raport komisji Millera.
Wśród okoliczności sprzyjających katastrofie w smoleńsku Raport wymienia: nieużycie wysokościomierza barometrycznego, brak reakcji na komendę "Pull up", próbę odejścia na drugi krąg przy wykorzystaniu automatu, niewłaściwe komendy z wieży w Smoleńsku oraz szkolenie lotnicze załóg w 36 splt na samolotach Tu-154M.
Komisja stwierdziła również, że nie ma żadnych dowodów na naciski wywierane na załogę, by ta lądowała mimi złej pogody. Ustaliła również, że zapotrzebowanie na lot do Smoleńska został zgłoszony zgodnie z procedurami.
W Kancelarii Premiera odbyła się prezentacja raportu końcowego z prac komisji badającej przyczyny katastrofy smoleńskiej. Dokument przedstawili przewodniczący komisji Jerzy Miller, jego zastępca płk Mirosław Grochowski oraz przedstawiciele komisji. - Raport komisji zaakceptowano jednogłośnie - poinformował Miller.
- Wydaje się, że nie poznamy tego, co się działo na pokładzie samolotu z powodu śmierci uczestników tego lotu, natomiast pozostałą prawdę chyba poznajemy – powiedział przed publikacją raportu członek komisji Millera prof. Marek Żylicz. Powtórzył, że gdyby komisja miała jeszcze pół roku czy rok, to wyniki badań byłyby bogatsze. - Komisja zrobiła to, co jest jej podstawowym zadaniem - ustalenie, zebranie, uporządkowanie wiedzy na temat okoliczności i przyczyn wypadku. Natomiast gdyby miała czas to by te wyniki badań były znacznie bogatsze - ocenił prof. Żylicz.
Według Żylicza wybór konwencji chicagowskiej jako podstawy badania przyczyn katastrofy smoleńskiej był najlepszym rozwiązaniem - o wiele lepszym niż badanie w oparciu o polsko-rosyjskie porozumienie ws. ruchu samolotów wojskowych i wspólnego wyjaśniania katastrof z 1993 r. - Nie było tam ustalonych żadnych procedur ani żadnych uprawnień (...) poza prawem dostępu do jawnych dokumentów – powiedział w piątkowej audycji radiowej.
Komisja, którą kierował szef MSWiA, zakończyła prace 27 czerwca. Wtedy dokument przekazany został premierowi oraz tłumaczom na języki: angielski i rosyjski. W ubiegłym tygodniu szef rządu powiedział, że uznaje 29 lipca za ostateczną datę prezentacji raportu, nawet jeśli tłumaczenie nie będzie kompletne.
Raport liczy 300 stron, zawiera m.in. wnioski i rozdział dotyczący zaleceń na przyszłość, które mają zapobiegać podobnym tragediom. Szef MSWiA wielokrotnie zapewniał, że w raporcie nie będzie żadnych nazwisk osób, które miałyby być odpowiedzialne za katastrofę. Wyjaśniał, że rolą komisji nie było rozpatrywanie czyjejkolwiek winy, a "analiza faktów".
Część rodzin ofiar katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem przyjechała w piątek do kancelarii premiera na prezentację raportu komisji działającej pod przewodnictwem szefa MSWiA Jerzego Millera. Z zaproszenia skorzystali m.in. córka Zbigniewa Wassermanna - Małgorzata, żona Przemysława Gosiewskiego - Beata i syn Macieja Płażyńskiego - Jakub. - Ku naszemu zdziwieniu wczoraj dowiedzieliśmy się z mediów, że dla rodzin, których jest dosłownie kilka osób, przewidziana jest inna sala. Zostaliśmy zaproszeni na konferencję i chcielibyśmy być tam razem z dziennikarzami - powiedziała Gosiewska przed wejściem na spotkanie.
Część rodzin odmówiła udziału w prezentacji, podawali różne przyczyny. Niektórzy zbyt późno otrzymali zaproszenie i nie mogli już zmienić planów, inni postanowili obejrzeć prezentację raportu w domu, żeby zachować prywatność. Niektórzy z tych, których nie będzie w kancelarii premiera, np. Izabella Sariusz-Skąpska, mają żal, że raport nie zostanie najpierw pokazany rodzinom.
żar/Onet.pl
Raport Końcowy dot. przyczyn katastrofy smoleńskiej dostępny jest na stronie Komisji!

