- My, młodzi ludzie ze Stowarzyszenia KoLiber, jesteśmy mocno zaniepokojeni obecną sytuacją ekonomiczną Polski. Za szczególnie istotny uważamy problem rosnącego długu publicznego – pisze w imieniu kierowanej przez siebie organizacji prezes KoLibra Marcin Kamiński, w identycznie brzmiącym liście, skierowanym do obu kandydatów na prezydenta Polski. - Zagrożenie spowodowane zadłużeniem wewnętrznym dostrzegają uznane autorytety świata ekonomii. Pańska odpowiedź na poniższe pytania ma dla nas ogromne znaczenie, ponieważ to nasze pokolenie poniesie koszty spłaty dzisiejszego długu – dodaje.
KoLiber chce otrzymać od polityków odpowiedź na następujące pytania: Czy Pana zdaniem rosnący dług publiczny już dziś zagraża ekonomicznym podstawom Państwa Polskiego? Co zrobi Pan jako Prezydent, by tę tendencję odwrócić? Czy będzie Pan zwolennikiem wprowadzenia do Konstytucji RP przepisu zakazującego uchwalania budżetu deficytowego?
Wedle naszych informacji młodzi konserwatywni liberałowie nie otrzymali jeszcze odpowiedzi ani od Bronisława Komorowskiego, ani od Jarosława Kaczyńskiego. A jakich mogą oczekiwać? - Po pierwsze nie wiem, czy kandydaci wiedzą, co to jest dług publiczny i deficyt budżetowy. Po drugie, KoLiber może w ogóle nie doczekać się odpowiedzi – mówi portalowi Fronda.pl dr Robert Gwiazdowski z Centrum im. Adama Smitha.
Ekonomista jest sceptyczny co do zadowalającej KoLibrantów odpowiedzi. - Odpowiedź będzie prawdopodobnie taka, że obecnie absolutnie nic nam nie zagraża, ale musimy być ostrożni. Politycy żyją z tego, że kupują głosy wyborców, a dzięki deficytowi budżetowemu mogą kupować głosy dzisiejszych wyborców za pieniądze przyszłych pokoleń – dodaje Gwiazdowski.
sks
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

