Publicystka "Gazety Wyborczej", tytułując swój tekst hasłem "Więcej wiary w patriotyzm" (na łamach gazety Adama Michnika, brzmi to jak niesmaczny żart), kiwa z politowaniem głową nad zagubieniem organizatorów protestu przeciwko koncertowi Madonny. "Podążając za logiką przeciwników organizacji koncertu Madonny w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, trzeba by tego samego dnia zakazać większości imprez kulturalnych" - zaczyna dydaktycznym tonem Kolenda - Zaleska, aby za chwilę sięgnąć po argument ad absurdum, twierdząc, że równie dobrze aktor występujący nago na deskach teatru może uwłaczać pamięci powstańców.

 

"Może trzeba by zamknąć większość barów i pubów, aby ludzie, oddając się rozpasanej konsumpcji, nie naruszali zadekretowanego odgórnie nastroju. Wszyscy tego dnia mamy być smutni i poważni. Uśmiech też powinien być zakazany, bo przecież może to uwłaczać pamięci tych, którzy walczyli z wrogiem Ojczyzny" - ironizuje dziennikarka, aby za chwilę wytykać organizatorom protestu, sięganie do pojęć z "wysokiej półki", takich jak "bezczeszczenie świętości", "potwarz", "moralny obowiązek", "atak na wiarę katolicką".

 

I znów Kolenda-Zaleska stawia się w roli wszechwiedzącej matrony z dystansem do życia, która wskazuje właściwą drogę młodym nieokrzesanym ciemnogrodzianom, którzy biorą pochodnie i widły w ręce, aby ruszyć na podstarzałą gwiazdkę pop, krzycząc "Nie wpuściem!". "Ale o co chodzi? To obowiązuje przymus pójścia na Madonnę? Ja osobiście za Madonną nie przepadam i na koncert się nie wyrobieram. Gdy tylko jestem w Warszawie, idę 1 sierpnia na Powązki, bo legenda Powstania i heroizm wbrew rozsądkowi są im bliskie.

 

Na tym koniec. Koniec z wizerunkiem dobrej ciotki z wielkiego miasta, która niesie nieuświadomionej części rodziny kaganek oświaty. Kolenda -Zaleska, jak na slaonową lwicę przystało, pokazuje swoje pazurki, oskarżając organizatorów protestu o próbę zawłaszczenia tradycji powstańczej i uważanie się za "jedynych patriotów". "Tych, którzy w czasie uroczystości mają czelność gwizdać na takich uczestników Powstania jak Władysław Bartoszewski. Jeśli ktoś chciał nam obrzydzić legendę Powstania, to właśnie to robią przeciwnicy koncertu Madonny" - gromi Krucjatę Młodych dziennikarka.

 

Trzask-prask. Zamknięto drzwi i okiennice. Mieszkańcy Warszawy pochowali się w swoich mieszkankach i nie zamierzają wychodzić na ulicę 1 sierpnia. Wszystko przez młodych katolików, którzy sprawili, że symbol Polski Walczącej wywołuje odruch wymiotny... Pytanie tylko, gdzie się podziała deklarowana w tytule "wiara w patriotyzm"? Może patriotyzm wg "Gazety Wyborczej"?

 

Aleksander Majewski

 

PS Ciekawe skąd Kolena-Zaleska wie, że protestujący przeciwko koncertowi Madonny wygwizdali Władysława "Profesora" Bartoszewskiego? Zapewne, jako wybitna reporterka, była na miejscu, rozpoznała twarze działaczy Krucjaty Mlodych i zweryfikowała na podstawie ich legitymacji...