Łódzki metropolita ks. abp Marek Jędraszewski nałożył na kapłana z parafii św. Stanisława w Aleksandrowie karę suspensy. Ks. Jacek Stasiak nie może sprawować żadnych czynności kapłańskich, jednak do zakazu się nie stosuje – nadal odprawia Msze święte i udziela sakramentów. 

Informuję, że odesłałem biskupowi bez żadnego komentarza pismo (Dekret o nałożeniu suspensy - red.), które zostało tutaj złożone w ubiegłą niedzielę przez przedstawiciela kurii” - powiedział podczas ogłoszeń parafialnych ks. Stasiak. „Ksiądz biskup - z całym szacunkiem - łamie prawo i przekona się o tym, uzyskując moje odwołanie i opinię prawną” - dodał. 

Zdaniem zbuntowanego kapłana, działanie kurii to „jedna wielka intryga”, związana z tym, że żąda się od niego "bezpłatnego przekazania kościoła św. Stanisława na rzecz arcybiskupa i diecezji". „Moje zdecydowane "nie" nie jest wyrazem nieposłuszeństwa. Biskup lekceważy i ignoruje zarówno przepisy prawa, jak i dokumentację, którą złożyłem. Tworzy fikcję prawną, na podstawie której wydaje dokumenty niemające mocy prawnej. Bez względu na to, że jesteśmy w kościele, jesteśmy także obywatelami państwa, których obowiązuje przestrzeganie prawa. W związku z tym moi adwokaci występują wobec arcybiskupa łódzkiego na drogę sądową o złamanie przepisów prawa i odszkodowanie za wyrządzone krzywdy” - mówił ks. Stasiak, cytowany przez „Wyborczą”.

Na koniec duchowny miał, cytując Lutra, stwierdzić: „Bóg mi świadkiem, inaczej nie mogę”. 

MBW/Wyborcza