Ćwikowskiego zdymisjonowano na początku czerwca. Oczywiście jego przełożeni zaprzeczają by, decyzja o odwołaniu miała związek z Bondarykiem. Jak zaznacza wiceminister finansów, nadzorujący pion skarbowy, zwolnienie wynika ze „złej ocena pracy pana Ćwikowskiego jako dyrektora UKS”.
Co jednak ciekawe, jeszcze niedawno Ćwikowski cieszył się dużym zaufaniem szefostwa resortu finansów. To jemu powierzono koordynowanie kontroli skarbowej dotyczącej setek firm działających w branży jednorękich bandytów.
Jak ustalił „Dziennik Gazeta Prawna”, Ćwikowski współdziałał z prokuratorem Piasecznym, który badał nieprawidłowości w PTC - operatorze telefonii komórkowej Era. Jednym z pracowników tej firmy był Krzysztof Bondaryk. Śledczy ustalili, że szef ABW kupił po zaniżonej cenie swoje służbowe auto od firmy. Miał dopuścić się przestępstwa zaniżając wycenę auta. Jak pisały media, prokurator Piaseczny chciał postawić zarzuty Bondarykowi w związku z tą sprawą. Jednak decyzją przełożonych, zostały mu odebrane wszystkie śledztwa. Ćwikowski również był zaangażowany w śledztwo dotyczące PTC. To on podejmował decyzje o kontroli skarbowej na potrzeby śledztwa.
Cała sytuacja budzi wiele kontrowersji. Szczególnie, że decyzję o odwołaniu Ćwikowskiego podejmował wiceminister finansów, Andrzej Parafianowicz. Ten nie dość, że może być zamieszany w nielegalne umarzanie podatku rafinerii Trzebinia, to dodatkowo jest znajomym Bondaryka. Parafinowicz pracował z obecnym szefa ABW w służbach specjalnych, wciąż utrzymują bliski, koleżeński kontakt.
żar/Niezalezna.pl

