Właściwie, krzyży w szkole nie było nigdy. Według "Gazety Wyborczej" rodzice, powołując się na konstytucję gwarantującą im prawo do wychowania dzieci w zgodzie ze swoimi przekonaniami, nie życzyli sobie krzyża w salach lekcyjnych. Co więcej, żalą się, że w szkole nie można mówić o pełnej laickości, bowiem zatrudnia ona osoby duchowne jako katechetów.
To właśnie „zapominalstwo” jednego z nauczycieli religii miało być przyczyną oburzenia rodziców. Katecheci do tej pory musieli przynosić ze sobą krzyże na lekcje, a potem zabierać je z powrotem. Jeden z katechetów zapomniał po lekcji zabrać krzyża. Rodzice, którzy przyszli potem na zebranie w tej sali, byli oburzeni. Zażądali natychmiastowego usunięcia symbolu wiary, który jest wbrew ich ideałowi świeckości szkoły.
- Zastępca burmistrza dzielnicy odpowiedzialny za edukację zwrócił się do radców prawnych o opinię w tej sprawie - powiedziała lakonicznie Fronda.pl rzecznik prasowy Dzielnicy Ursynów Barbara Mąkosa-Stępkowska.
eMBe/Wyborcza.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

