Raport „Męczennicy 2011”. pokazuje, że największym problemem jest prześladowanie chrześcijan przez muzułmanów. Raport stwierdza, że dyskryminacja, będąca dziełem radykalnych muzułmanów, sprawia, że coraz więcej członków mniejszości chrześcijańskich opuszcza Bliski i Środkowy Wschód. „Prześladowania i ucieczka chrześcijan ze świata arabskiego są obecnie najpoważniejszym jakościowo pogwałceniem wolności religijnej na świecie, które w ostatnich latach osiągnęły dramatyczny punkt szczytowy – napisał we wstępie do raportu rzecznik praw człowieka Światowego Aliansu Ewangelicznego prof. Thomas Schirrmacher.
W większości krajów arabskich nie ma już prawie Żydów. Teraz podobna sytuacja powoli zaczyna dotyczyć chrześcijan. Według raportu zmiana władz w Egipcie pokazuje, że skala ataków na świątynie chrześcijańskie nie tylko nie zmniejszyła się w porównaniu z rządami Hosniego Mubaraka, ale wręcz przeciwnie - dzisiaj w Egipcie płonie więcej Kościołów, ginie więcej chrześcijan a coraz więcej dziewcząt z chrześcijańskich rodzin pada ofiarami porwań i jest zmuszanych do zamążpójścia za muzułmanów, z czym wiąże się przymusowe przejście na islam.
Na ogłoszonym przez Open Doors spisie krajów, w których chrześcijanie są najbardziej prześladowani, w pierwszej dziesiątce jest osiem państw arabskich. Pierwsze miejsce od 10 lat zajmuje komunistyczna Korea Północna. Po niej kolejno znajdują się: Iran, Afganistan, Arabia Saudyjska, Somalia, Malediwy, Jemen, Irak, Uzbekistan i Laos. Według raportu w komunistycznej Korei Północnej chrześcijanie zbierają się w podziemiu, gdyż za publiczne wyznawanie wiary grozi więzienie, obóz pracy albo kara śmierci. Szacuje się, że obecnie w północnokoreańskich obozach pracy przebywa ok. 70 tys. wyznawców Chrystusa.
Dziesiąte miejsce na tym wykazie zajmuje położony w południowej Azji Laos. Chrześcijanie są tam traktowani jako agenci USA, dążący do demokratyzacji kraju. Wielu więzionych chrześcijan zmuszanych jest do wyrzeczenie się wiary. W latach 2010-11 życie straciło tam co najmniej 25 chrześcijan. Kilka miesięcy temu niemiecka telewizja WDR wyemitowała wstrząsający dokument o siostrze Hatune z syryjskiego Kościoła ortodoksyjnego, która zajmuje się uprowadzonymi, torturowanymi i zgwałconymi przez muzułmanów chrześcijańskimi dziewczynkami i kobietami w Iraku. Zakonnica opowiada m.in. o dziewczynce, która została najpierw uprowadzona, a potem przez 13 dni gwałcona przez siedmiu mężczyzn. Bandyci domagali się od jej rodziców okupu w wysokości 52 tysięcy dolarów. Ponieważ rodzice nie mogli zapłacić takiej sumy, porywacze okaleczyli dziewczynce twarz. Siostra opowiada o losie i traumie dziewczynek w wieku między 9 a 16 rokiem życia, którym gwałciciele okaleczyli twarze.
Natomiast w raporcie organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie (z siedzibą w Königstein w Niemczech) nt. represjach wobec chrześcijan w latach 2009-10 mówi się o 200 mln osób brutalnie prześladowanych z powodu wiary i 170 tys. zamordowanych. Dokument pt. „Prześladowani i zapomniani” informuje, że do dyskryminacji chrześcijan ze względu na wyznawaną wiarę dochodzi w ponad 70 krajach świata. Oprócz wielkiego ryzyka utraty życia i zdrowia dodatkowo chrześcijanie narażeni są jeszcze na codzienne szykany, dyskryminację, utratę prywatnego mienia. Raport przytacza 40 krajów, w których życie wyznawców Chrystusa jest najbardziej zagrożone. Opisuje ich ciężki los m.in. w Afganistanie, Chinach, Korei Płn., Myanmarze, Iraku, Pakistanie, Nigerii, Sudanie, Wietnamie i Zimbabwe. Wśród głównych źródeł prześladowań raport wymienia radykalny islam, hinduizm i buddyzm oraz komunistyczne reżimy totalitarne i autorytarne.
Jezus Chrystus nauczał nas, że będziemy zawsze prześladowani za naszą wiarę. Europa również nie jest wolna od gnębienia chrześcijan. Jednak na naszym kontynencie robi się to sprytniej i mniej brutalnie. W końcu pod płaszczykiem praw człowieka symbol naszej wiary musi być ściągnięty ze ścian a chrześcijanom z ich poglądami każe się zejść do katakumb. W Europie mordowanie chrześcijan nie wypaliło. Znaleziono więc inne metody. Chodzi jednak o to samo. O wyrugowanie chrześcijaństwa z przestrzeni publicznej.
Ł.A/gość.pl

