Amerykański aktor Steven Seagal już od dawna wychwala prezydenta Rosji, Władimira Putina. W 2014 r. zdecydowanie poparł działania Rosji na Krymie, Putina nazywał natomiast swoim przyjacielem, bratem, a także jednym z najwybitniejszych żyjących przywódców.

Pod koniec sierpnia gwiazdor wyruszył na turnee po krajach byłego ZSRR. Był już na Białorusi, jadł marchewkę z ogródka Łukaszenki i uczył się kopać ziemniaki. Odwiedził również Kirgistan i Sachalin.

Podczas spotkania z dziennikarzami zdradził, że zamierza iść w ślady Gerarda Depardieu.

"Myślę, że rosyjskie obywatelstwo jest już w zasięgu wzroku. Bardzo chciałbym kilka miesięcy w roku spędzać ze swoimi przyjaciółmi z Rosji – z ludźmi, którzy mnie lubią i czekają tu na mnie"- powiedział Seagal.

Już od kilku lat w mediach krążą informacje, że aktor zamierza starać się o rosyjskie obywatelstwo.

ajk/Fronda.pl