„Przekonaliśmy się, że polityka Janusza Palikota nie opiera się na żadnym konkretnym programie, a szyld Nowoczesnego Państwa jest pustym hasłem. Nie chcemy dalej marnować naszego zaangażowania i pieniędzy na wspieranie pustosłowia liderów ugrupowania. Po prostu wykorzystano nasz entuzjazm i lewicowe przekonania" - cytuje działaczy portal tvp.info.
Na czele zbuntowanych polityków stoi Kornel Lenkowski, były członek zarządu dolnośląskiego okręgu Ruchu Palikota. – Partia liczy na Dolny Śląsku 180 członków, z czego około stu płaci składki. Odejście 30 działaczy jest więc istotnym ubytkiem. Odchodzi m.in. aktualna skarbnik okręgu oraz sekretarz sądu koleżeńskiego – tłumaczy Lenkowski w rozmowie w tvp.info.
Władze krajowe partii bagatelizują problem. – Bardzo żałuję każdego członka partii, który od nas odchodzi. Jednak przypadki transferów między partiami zdarzały się i będą zdarzać zawsze, nasili się to przed wyborami – twierdzi wiceprzewodniczący Ruchu Palikota Artur Dębski. – Jeśli chodzi o Kornela Lenkowskiego, został wykluczony z partii przed około dziesięcioma dniami. Konkurencja między działaczami w regionie się nasilała i dostaliśmy sygnały z kilku stron, że Lenkowski zachowywał się nie fair – przekonuje Dębski.
Natomiast europosłanka SLD Lidia Geringer de Oedenberg poinformowała, że pierwsze sygnały o możliwym przejściu działaczy RP do SLD pojawiły się już przed dwoma miesiącami, ale wszelkie szczegóły ustalono dwa tygodnie temu. - Do SLD dołączyła grupa bardzo aktywnych osób. Cieszymy się, że na Dolnym Śląsku SLD będzie teraz miało o 30 aktywistów więcej - zaznaczyła przedstawicielka Sojuszu.

