Z prośbą taką śledczy zwrócili się m.in. do Jarosława Kaczyńskiego, brata śp. prezydenta, czy Dariusz Fedorowicz, brat śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Zgoda na powtórne pobranie próbek zależy tylko i wyłącznie od woli rodzin. Jednak zarówno one jak i pełnomocnicy, z którymi rozmawiał „Nasz Dziennik”, są sceptycznie nastawieni do prośby prokuratury. Zaznaczają, że już raz próbki zostały pobrane, a lepszym sposobem weryfikacji danych z rosyjskich dokumentów byłaby ekshumacja.
- Prokuratura będzie się teraz zajmowała badaniem DNA przez następne miesiące. Lepszym rozwiązaniem byłaby po prostu zgoda na ekshumację, jeżeli rodziny tego sobie życzą - mówi Stefan Hambura, pełnomocnik prawny Janusza Walentynowicza, syna Anny Walentynowicz. - DNA tuż po katastrofie było pobierane od niektórych rodzin. Co się w takim razie z tym materiałem stało? Wiele rodzin nie oddało żadnych próbek, a ich bliscy mimo to zostali zidentyfikowani, tyle że do dziś nie wiadomo, na jakiej podstawie. Wiele rodzin nie ma do tej pory dokumentów z identyfikacji, nie wiadomo, na jakiej podstawie wystawiono akty zgonu – przypomina Beata Gosiewska, wdowa po Przemysławie Gosiewskim.
Doktor Dariusz Fedorowicz, brat Aleksandra Fedorowicza, tłumacza w Kancelarii Prezydenta, zaznacza, że nie będzie udzielał żadnych dodatkowych informacji prokuraturze przed zapoznaniem się z dokumentacją sekcyjną dotyczącą jego brata. Do tej pory prokuratura nie dopuściła go do tych materiałów zasłaniając się brakami w nich. - Chciałbym najpierw zobaczyć to, czym prokuratura dysponuje, zapoznać się z opisami sekcji zwłok, by móc się do tego ustosunkować - mówi Fedorowicz.
żar/Naszdziennik.pl

