- Wiedza zmarłego w Kazachstanie oficera, pirotechnika, funkcjonariusza BOR, mogła mieć znaczenie dla badania przyczyn katastrofy prezydenckiego samolotu w Smoleńsku - czytamy w "Naszym Dzienniku". 

 

- Szczególnie że właśnie została podana przez prokuraturę informacja, iż takie same ślady mogące wskazywać na materiały wybuchowe wykryto na drugim tupolewie - powiedział adwokat Bartosz Kownacki. - Rodzi się pytanie, czy tego rodzaju badania były wcześniej robione, a jeżeli tak, to jakie były ich efekty przed kwietniem 2010 r. Ten funkcjonariusz BOR jest jedną z osób, które mogłyby coś na ten temat powiedzieć - dodał. 

 

BOR potwierdził, że zmarly pirotechnik Adam A. w ostatnich latach brał udział w sprawdzaniu rządowych samolotów, którymi podróżowali dygnitarze państwowi. Zastrzegł, jednak że nie uczestniczył w operacjach bezpośrednio przed wylotami do Katynia dwa lata temu.

 

Ppor. Adam A. w Kazachstanie zajmował się ochroną placówki w Ałma Acie. Z ustaleń Prokuratury Okręgowej w Warszawie, ktora bada okoliczności jego śmierci wynika, że nie miała ona charakteru przestępczego. Z informacji "Naszego Dziennika" wynika jednak, że Adam A. mógł odnieść uraz głowy. Przez kilka dni czuł się źle, miał torsje, ból głowy. Według doniesień medialnych, miał zostać pobity w restauracji. 

 

eMBe/Fakt.pl/Naszdziennik.pl