Jednym z zabitych strażaków był 19-letni Tomasz Kaczówka. Chłopak miał wolne w Wigilię, ale zgłosił się na ochotnika do służby. 19-latek przyszedł do służby w Wigilię zgodnie z lokalnym zwyczajem. Chciał w ten sposób ułatwić starszym kolegom spędzenie tego dnia z rodzinami.
Napastnik, który doprowadził do tragedii miał już problemy z prawem. Trafił w 1981 roku do więzienia za zabicie swojej babki młotkiem. W 1998 roku wyszedł na wolność. Nie miał jednak uprawnień do posiadania broni, z której zastrzelił strażaków.
Tragicznie zakończony incydent opóźnił gaszenie pożaru. Ogień zniszczył siedem domów. Z miejsca zdarzenia ewakuowano 33 osoby.
Warto pomodlić się za ofiary kolejnego szaleńca, a szczególnie za naszego rodaka, który zgłosił się na ochotnika i oddał życie na służbie, ratując innych. To postawa godna naśladowania!
AM/Interia.pl
