Zaledwie kilkanaście godzin po marszu milczenia, który przeszedł ulicami położonego na północ od Londynu miasteczka Harlow, upamiętniającym śmierć polskiego obywatela pracującego w tym mieście, doszło do kolejnej napaści na Polaków. W niedzielę nad ranem, przed lokalnym pubem, czterech lub pięciu mężczyzn dotkliwie pobiło dwóch naszych rodaków. Obydwaj trafili do szpitala.
W sobotę, ok. godz. 17.00 czasu polskiego, ulicami Harlow przeszedł zorganizowany przez polską społeczność lokalną marsz milczenia, związany z brutalnym zabójstwem mieszkającego i pracującego w tym mieście od 2012 roku Polaka. W marszu wzięli udział członkowie jego rodziny oraz ok. 700 innych osób.
Z soboty na niedzielę, ok. godz. 4.30, przed lokalnym, popularnym pubem doszło do kolejnego brutalnego ataku na polskich obywateli. Policja prowadząca śledztwo w tej sprawie nie wyklucza napaści na tle narodowościowym, chociaż nie chce łączyć tych zajść z mającym miejsce kilka dni wcześniej zabójstwem Polaka.
"Choć incydent jest badany jako możliwy atak motywowany nienawiścią, nie jest on łączony z atakiem na (placu handlowym) The Stow z ubiegłego tygodnia"
-poinformował przedstawiciel lokalnej policji.
W związku z tymi wydarzeniami, w poniedziałek do Wielkiej Brytanii z pilną interwencją wybierają się dwajj polscy ministrowie: Minister Spraw Zagranicznych Witold Waszyczkowski, Minister Spraw Wewnętrznych Mariusz Błaszczak oraz Komendant Główny Policji Jarosław Szymczyk. Mają oni przeprowadzić rozmowy i wyjaśnienia zarówno na szczeblu centralnym jak i lokalnym, dotyczące bezpieczeństwa Polaków na Wyspach.
LDD, Źródło rp.pl
