Jak poinformował portal censor.net, Rosja ogłosiła w Naddniestrzu werbunek do oddziałów mających walczyć przeciwko Ukrainie. Urzędnicy Putina spodziewali się zwerbować nawet około 15 tysięcy najemników. W efekcie – czytamy – przyszło dwóch zainteresowanych.

Rosja najemnikom zaoferowała 100 tys. rubli miesięcznie, co stanowi kwotę nieco ponad 1 tysiąca dolarów.

Informację o całkowitym fiasku rosyjskiego naboru najemników w Naddniestrzu opublikowała na Telegramie doradca ukraińskiego szefa MSW Anton Heraszczenko.

- Władimir Putin rozpoczął rekrutację najemników, ale nie w Rosji, a w Abchazji, Naddniestrzu czy Osetii Południowej, czyli w miejscach zdecydowanie biedniejszych niż Moskwa czy Sankt Petersburg, gdzie potencjalnie łatwiej znaleźć mężczyzn, chcących pójść na frontn – pisze portal tysol.pl.

Zdecydowano się na nabór poza granicami Rosji, który – jak się okazuje – zakończył się całkowitym blamażem polityki i działań Kremla.

Na Ukrainie nikt nie chce umrzeć. Mężczyźni nie zamierzają być mięsem armatnim i ryzykować życia” – czytamy na portalu censor.net.

 

mp/o2.pl