Paweł N. Strzelecki, uczestnik KOD: „Ludzie przychodzący na demonstracje nie mają potrzeby założenia nowej partii”

Fronda: Jest pan uczestnikiem Komitetu Obrony Demokracji od początku?

Paweł N. Strzelecki: Nie byłem obecny na pierwszej demonstracji 12 grudnia, byłem wtedy poza domem. Jak tylko byłem w Poznaniu, uczestniczyłem w demonstracjach KOD.

<<<PRZECZYTAJ NIESAMOWITE ŚWIADECTWO Z ... MEDJUGORJE! >>>

Fronda: Angażował się pan wcześniej w działalność społeczną czy polityczną?

Paweł N. Strzelecki: Na studiach byłem sekretarzem Studenckiego Koła Naukowego Prawa Konstytucyjnego "Pro publico bono" na UAM. Do 2013 byłem członkiem PO, przez rok działałem w Polsce Razem Jarosława Gowina, w 2014 r. przystąpiłem do Stowarzyszenia Poznańskich Ruch Obywatelski wspierającego ówczesnego prezydenta Poznania Ryszarda Grobelnego.

Fronda: Dlaczego zaangażował się pan akurat w KOD?

Paweł N. Strzelecki: Zaangażowałem się w demonstracje w obronie prawa. W Poznaniu demonstracje naprzemiennie organizują je KOD i Nowoczesna. Wspierałem obie w ich organizacji. W demonstracjach KOD nie interesuje mnie sama organizacja, ale cel jej działalności - KOD broni prawa. To mi wystarczy.

Fronda: Czy w związku z tym można powiedzieć, że w Poznaniu KOD i Nowoczesna współpracują ze sobą, a może nawet ich struktury się wzajemnie przenikają?

Paweł Strzelecki: Obie organizacje tworzą własne struktury. Z tego co wiem spotykają się tylko na demonstracjach. Biorą w nich udział tez politycy innych niż Nowoczesna partii i innych niż KOD stowarzyszeń.

Fronda: Jak w związku z tym wyglądają struktury KOD w Poznaniu? Czy jest to zorganizowany ruch czy raczej rodzaj pospolitego ruszenia?

Paweł N. Strzelecki: Przez dwa miesiące było to pospolite ruszenie, mające kilku liderów organizujących demonstracje. W ostatni weekend odbyły się wybory i struktura KOD sformalizowała się. Nie wiadomo, jak wpłynie to na działania Komitetu. 14 Lutego z okazji walentynek KOD zamiast masowej demonstracji zorganizował happening. Nowoczesna zrezygnowała w tym czasie z organizacji demonstracji 13 Lutego.

Fronda: A jak wygląda od dołu zaangażowanie w KOD? Jak duża jest rola różnego rodzaju działaczy politycznych, społecznych czy samorządowych w jego działaniach i strukturach?

Paweł N. Strzelecki: O strukturach trudno mi się wypowiadać, gdyż nie dostrzegłem jeszcze żadnej ich działalności. O demonstracjach można było dowiedzieć się na Facebooku i z Gazety Wyborczej, ponadto Poznaniacy informowali się wzajemnie. Na Facebooku można się było zapisać do "Straży KOD", która miała swojego szefa, koszulki i zbierała się pół godziny przed wyznaczoną godziną demonstracji.

Fronda: Jak wyglądały same demonstracje z punktu widzenia uczestnika?

Paweł N. Strzelecki: Przez grudzień i styczeń demonstracje były tak duże, że trudno się było dopchnąć pod trybunę, czyli schody na Placu Wolności. Kto się spóźnił na 12.00, ten musiał stać w połowie albo na końcu Placu Wolności, tam już słabo było słychać mówców. Mówcy najczęściej nie umieli przemawiać, więc nikt ich nie słuchał. Demonstranci rozmawiali, wzajemnie się pytali gdzie można kupić flagę UE albo jakiś ciekawy gadżet, np. składany maszt do flagi, dyskutowali ze sobą lub z przeciwnikami. Na kolejnych demonstracji czasami można było spotkać ludzi poznanych tydzień lub dwa tygodnie wcześniej. Jedyne co nas łączyło to okrzyki "Duda precz", "Precz z kaczyzmem" "Demokracja" "Obronimy konstytucję", słynna zabawa "kto nie skacze ten jest z PiS-u hop-hop-hop" oraz śpiewanie hymnu RP i UE. Demonstracja Nowoczesnej 6 lutego była znacznie mniejsza.

Fronda: Na manifestacjach KOD występowali często znani politycy. Czy nie obawia się pan, że cześć z nich będzie próbowało wykorzystać Komitet jak tylko trampolinę w ich politycznej karierze?

Paweł N. Strzelecki: W grudniu i styczniu na manifestacjach w Poznaniu była lista mówców, najczęściej znanych, zaproszonych przez organizatorów. 6 Lutego, na demonstracji Nowoczesnej mógł przemówić każdy, kto miał ochotę i zgłosił się do organizatorów. Mimo że tak w Poznaniu jak i w Polsce demonstracje przyciągały tysiące ludzi i znanych polityków ostatecznie nikogo poza Mateuszem Kijowskim nie wypromowały. W Poznaniu przemawiali politycy, ale tylko tacy, którzy mieli wcześniej, co najmniej epizod obrońcy demokracji, np. w „Solidarności” albo NZS-ie w latach 80-tych.

Fronda: Mówi pan, że struktury KOD się formalizują. Czy w związku z tym można sądzić, że Komitet będzie próbował zaistnieć w jakiejś formule w polskiej polityce?

Paweł N. Strzelecki: Myślę, że KOD szuka swojej drogi, na pewno są tam osoby, które chcą zostać politykami, ale nie znajdują dziś dla siebie partii ani politycznego stowarzyszenia, zwłaszcza w Poznaniu.

Fronda: Jaka jest w związku z tym według pana przyszłość KOD? Czy stanie się zaczynem ugrupowania politycznego, czy może jego działacze zostaną zagospodarowani przez istniejące partie?

Paweł N. Strzelecki: Nie sądzę by mogło zajść jedno lub drugie: KOD nie łączą poglądy, więc trudno na tej bazie zbudować partię. Co miałaby ona postulować? Natomiast osoby należące do KOD może wstąpią lub już wstąpiły do partii lub stowarzyszeń, ale nie są przecież kojarzone z KOD. Masowe demonstracje nie przełożyły się na żadną popularność polityczną, pozwoliły jedynie określić stanowiska.

 

Fronda: Ale czy dotychczasowa formuła działania KOD wystarcza? Skoro ruch się formalizuje, pewnie posiada jakąś długodystansową strategię działania?

Paweł N. Strzelecki: Nie sądzę, najwyżej kilka marzeń liderów. KOD był i jest potrzebny, gdyż rząd i prezydent działają bezprawnie, bezczelnie. Potrzebny był wyraz sprzeciwu. Ludzie przychodzący na demonstracje nie mają jednak potrzeby założenia nowej partii. Są przeciw PiSowi i przeciw bezprawiu, ale mają swoje partie, swoje organizacje i stowarzyszenia - dlaczego mieliby je porzucać?

Fronda: W związku z tym pozwoli pan, że zapytam o pańskie plany. Czy uczestnictwo w KOD zachęciło pana do większego zaangażowania w politykę, czy jest tylko epizodem w pańskiej działalności społecznej?

Paweł N. Strzelecki: Na pewno demonstracje KOD podnoszą morale: tysiące osób śpiewają "Mazurka Dąbrowskiego" i "Odę do radości", wznoszą okrzyki, przynoszą własnoręcznie wykonane transparenty, poświęcają swój czas polityce, przyprowadzają dzieci i dzwonią po znajomych. Dobrze być wśród nich, dobrze widzieć Plac Wolności zapełniony ludźmi, którym nie jest wszystko jedno. To jest na prawdę duży plac, więc serce rośnie. Ale jestem realistą - poza sprzeciwem nic nas nie łączy, co wynikało też z rozmów z uczestnikami. Na pewno widząc demonstracje KOD chcę poświęcać polityce więcej czasu, chcę doprowadzić do jak najszybszego obalenia tego rządu. Ale wątpię, czy w struktury KOD mógłbym i chciałbym się zaangażować - wtedy zamiast placu wspólnoty byłaby dyskusja różnic. To pewnie nieuniknione, ale burzyłoby ten idealistyczny obraz i dlatego taki moment chciałbym odwlec jak najdłużej.

Fronda: dziękujemy za rozmowę.

<<< CHCESZ ZOSTAĆ UZDROWIONY? PRZECZYTAJ TĘ KSIĄŻKĘ >>>