Nastolatkowie z I Społecznego LO w Warszawie nie zostali wpuszczeni na finał II Ogólnopolskiego Turnieju Debat Historycznych, ponieważ przyszli z przypinkami m.in. Parady Równości, partii Razem czy akcji "Refugees Welcome" ("Uchodźcy mile widziani") oraz "Nie dla chaosu w szkole".

Młodzi ludzie z miejsca stali się "męczennikami" i "bohaterami" dla lewicowo-liberalnych mediów. Ostatnio przyszli poskarżyć się w TVN. Turniej organizowany był we współpracy IPN oraz Kancelarii Sejmu, zaś jego finał odbywał się w budynku polskiego parlamentu. 

"Pani z Instytutu Pamięci Narodowej potraktowała nas bardzo protekcjonalnie i kazała nam zdjąć przypinki w bardzo autorytarny sposób. Poczuliśmy się, jakby ktoś nam zakneblował usta i powiedział: wychodźcie stąd, nie macie głosu. A my chcieliśmy pokazać, że mamy głos."- powiedziała w programie "Tak jest" w TVN24 Julia Nowicka, która była jedną z osób niewpuszczonych do Sejmu.

Centrum Informacyjne Sejmu poinformowało, że przedmioty, które mogą zostać użyte w sposób zagrażający porządkowi powinny być pozostawione w szatni. Tak przewiduje regulamin Sejmu. Według komunikatu CIS, uczniowie zostali poinformowani o tym, że "formuła debaty nie umożliwia udziału z tego typu emblematami".

"Parlament - jako miejsce stanowienia prawa - nie powinien być miejscem organizowania happeningów politycznych przez osoby odwiedzające tę instytucję" - czytamy w komunikacie. Julia Nowicka tłumaczyła w TVN24, że nastolatkowie nie wpuszczeni do Sejmu chcieli wyrazić sprzeciw wobec reformy edukacji oraz okazać solidarność wobec grup LGBT, mniejszości i uchodźców, "ponieważ nie podoba nam się, w jaki sposób są traktowani w tej chwili w naszym państwie". Pytanie, co to ma wspólnego z Turniejem Debat Historycznych...

"Dostaliśmy od (Marka) Kuchcińskiego lekcję cenzury. Dostaliśmy lekcję konformizmu. A nam się to nie podoba i chcielibyśmy walczyć z cenzurą, bo ona nie ma żadnego związku z prawem. Konstytucja pozwala nam na noszenie takich przypinek. Gdzie mamy je zakładać, jeśli nie w Sejmie?"- pytała nastolatka. Ot, na przykład na stosownych manifestacjach, w którym uczniom wolno uczestniczyć. Do studia zaproszono również Karola Pęczka, wiceprezesa krakowskiej młodzieżówki partii Wolność, który tłumaczył, że "Trzeba oddzielić rolę ucznia czy studenta od działalności politycznej" i zaproszeni młodzi ludzie powinni dostosować się do zasad wytyczonych przez organizatorów.

"Gdybyśmy zdjęli przypinki, według nas byłaby to uległość, konformizm. To byłoby zrezygnowanie z własnych przekonań, za które nie zostaliśmy wpuszczeni do Sejmu. To nie jest tak, że w momencie, w którym tam wchodzimy, możemy zrezygnować ze wszystkich wartości, w które wierzymy"- tłumaczyła Nowicka. Pęczek skrytykował komunikat CIS i dodał, że brak wzmianki o tym, iż organizator nie życzy sobie przypinek, może być błędem. 

Może młodzi ludzie i media grzmiące o cenzurze, powinni zrozumieć, że manifestacja poglądów na kwestię uchodźców czy homoseksualistów ani nawet sprzeciw wobec reformy edukacji nie miały nic wspólnego z tematem wydarzenia, ale oczywiście każda okazja, by robić szum, jest dobra...

ajk/TVN24.pl, Fronda.pl