Poseł Prawa i Sprawiedliwości Antoni Macierewicz oraz była szefowa MSZ Anna Fotyga udali się w podróż do USA. Zamierzają tam zwrócić się do republikańskich kongresmanów o pomoc w wyjaśnieniu przyczyn katastrofy smoleńskiej. Jak mówił rzecznik rządu Paweł Graś, ta inicjatywa to "absolutny skandal, ocierający się wręcz o zdradę". - Gdyby w każdych innych warunkach doszło do sytuacji, że mamy legalne państwo, legalny rząd, legalne władze, legalne instytucje i ktoś zwraca się do obcego mocarstwa mówiąc, że te instytucje są niewiarygodne, to jest sytuacja absolutnie skandaliczna i niedopuszczalna - mówił Graś.

- Jest pełno nieporozumień wokół tego wyjazdu. Nie można go wiązać z żadną zdradą. Jest to odpowiedź na petycję kongresmena Petera Kinga – mówi portalowi Fronda.pl Ewa Kochanowska, wdowa po RPO Januszu Kochanowskim. W lipcu amerykański polityk złożył projekt rezolucji wzywającej do ustanowienia międzynarodowej komisji, która miałaby wyjaśnić przyczyny katastrofy smoleńskiej. - Nie chodzi nam o jakąkolwiek komisję, tylko o komisję techniczną, która zbadałaby wypadek. To jest przyjętą praktyką na świecie. Kraje, które nie są w stanie udźwignąć śledztwa, albo chcą zachować transparentność, zwracają się do międzynarodowych organizacji, zajmujących się badaniami wypadków lotniczych – tłumaczy Kochanowska. Jej zdaniem, dzięki pracom takich komisji udaje się również unikać podobnych tragedii w przyszłości.

Jak zaznacza Ewa Kochanowska w rozmowie z portalem Fronda.pl, na pokładzie rządowego Tupolewa, który 10 kwietnia rozbił się pod Smoleńskiem, znajdowały się osoby o obywatelstwie brytyjskim oraz amerykańskim. - Ta histeria zdrady, która została rozpętana, to zupełne nieporozumienie – mówi żona śp. Janusza Kochanowskiego.

Ewa Kochanowska zaznacza, że wyjazd Antoniego Macierewicza oraz Anny Fotygi wpisuje się w serię apeli o powołanie międzynarodowej komisji, która miałaby się zająć wyjaśnieniem tragedii smoleńskiej. - O taką komisję wnioskowały rodziny oraz organizacje społeczne. Jacek Trznadel tuż po katastrofie rozpoczął zbieranie podpisów pod petycją w tej sprawie. Nikomu nie chodzi o polityczne działania, tylko o pomoc techniczną – tłumaczy w rozmowie z portalem Fronda.pl.

Kochanowska zaznacza, że potrzebę powołania takiej komisji obrazują działania rosyjskich śledczych. - Wszyscy widzimy, że działania rosyjskich śledczych mają niekonwencjonalny kierunek – dodaje, przypominając, że śledczy dopuścili do sytuacji, w której przez pół roku niszczał jeden z najważniejszych dowodów śledztwa – wrak Tu-154.

- Mam nadzieję, że międzynarodowa komisja w końcu powstanie. Wyjazd Macierewicza i Fotygi to poparcie dla starań o jej powołanie, które są prowadzone od miesięcy. Kongresmen King swoją rezolucję złożył w lipcu – mówi Kochanowska. Dodaje, że wystąpienie polityka amerykańskiego było wynikiem działania rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej. - Podróż do USA to wyraz poparcia i wzmocnienia dla tej rezolucji – mówi Kochanowska.

Jak informuje wdowa po Januszu Kochanowskim, o wyjeździe do Stanów Zjednoczonych rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej mogły się dowiedzieć podczas posiedzeń zespołu parlamentarnego kierowanego przez Antoniego Macierewicza. - Byliśmy zapraszani na posiedzenia tego zespołu. Część osób korzystała z tych zaproszeń, zabierała głos albo przysłuchiwała się pracom – tłumaczy Ewa Kochanowska. - Jeśli ktoś chciał wiedzieć o tym wyjeździe, mógł się o nim dowiedzieć. W prasie jednak tego nie ogłaszano – mówi portalowi Fronda.pl.

Stanisław Żaryn

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »