- Marsz był dla mnie budującym przeżyciem. Potwierdził, jak faktycznie odbierana jest przez społeczeństwo TV TRWAM, jak bardzo jest potrzebna, jak umacnia więzi między ludźmi.


Idąc razem ze wszystkimi, doświadczyłam uczucia szczęścia wynikającego z faktu, iż dziesiątki osób podchodziły do mnie ze słowami podziękowania, wsparcia i nadziei, że nasza walka o miejsce na multipleksie pierwszym zakończy się zwycięstwem.

 

Niezwykle istotne jest także to, że ludzie komentowali wystąpienia członków KRRiT z komisji sejmowych, odnosili się nie tylko do wypowiadanych tam słów, ale też rejestrowali przekaz niewerbalny, tzw. mowę ciała, mimikę, wyrażające drwinę, pogardę i lekceważenie w stosunku do nas. Osoby biorące udział w marszu mówiły mi, że te transmisje z komisji oglądają wielokrotnie. Jest to świadectwo tego, jak ważna jest dla nich sprawa wolnych, niezależnych, katolickich mediów, do których należy TV Trwam.

 

Marsz pokazał również, jak różnorodni są nasi widzowie. To nie tylko tak ważne dla nas tzw. „moherowe berety”, ale także – a może i w większości – ludzie młodzi, dzieci, całe rodziny, ludzie świadomi zachodzących wokół procesów społecznych, widzących zagrożenia prawdziwej demokracji i dobrze rozumianej wolności człowieka - uważa Kochanowicz.

 

Not. Jarosław Wróblewski